ATV Polska
A A A

DAKAR 2008 - wywiady ATV Polska

Robert Giedronowicz Foto: Dorota Lechowicz-Gustab, Robert Giedronowicz 27.12.2007
Najbliższa edycja Dakaru - najtrudniejszego i najbardziej znanego rajdu terenowego świata wystartuje już 5 stycznia 2008 roku. Wśród polskich załóg oprócz ORLEN Team, pojadą także Diverse Extreme Team (dwie załogi) i RMF FM Land Rover Team (dwie załogi) oraz motocyklista Krzysztof Jarmuż, który dołączył do zespołu holenderskiego.
Po konferencji prasowej polskich zawodników przeprowadziliśmy kilka ciekawych wywiadów z jego uczestnikami, ale najbardziej zelektryzowała nas wiadomość o planowanym starcie polskiej załogi na quadzie w Dakarze 2009. Pierwszym krokiem w realizacji tego projektu jest udział w najbliższym rajdzie Rafała Sonika w ekipie serwisowo - prasowej Orlen Teamu.


Start rajdu Dakar 2008 zaplanowano 5 stycznia 2008 roku w Lizbonie, a zakończenie 20 stycznia 2008 roku na mecie w Dakarze. W Rajdzie Dakar 2008 wystartuje 265 motocyklistów (w tym 20 na quadach), 205 załóg samochodów i 100 załóg ciężarówek. Trasa rajdu liczy 9273 kilometry, w tym 5736 km odcinków specjalnych. Dwa krótkie OS-y zostaną rozegrane w Europie: Z Lizbony przez Portimao do Malagi. Pozostałe w Maroku, Mauretanii i Senegalu. Najdłuższy, siódmy etap Smara - Atar ma 829 km w tym 619 km odcinka specjalnego. Trasa w części afrykańskiej różni się od tej w zeszłym roku, szczególnie w Mauretanii, gdzie nieco wydłużono odcinki specjalne, a jednocześnie ominięto kilka niebezpiecznych miejsc z poprzedniego Dakaru.
W Rajdzie wezmą udział zawodnicy z wielu krajów – w sumie 50 narodowości. Co ciekawe, to aż 40 procent spośród zgłoszonych motocyklistów to debiutanci w tych zawodach. Początkujących kierowców samochodów jest znacznie mniej - zaledwie 18 procent startuje w Dakarze po raz pierwszy.

W Dakarze 2008 nie mogło zabraknąć także polskich zawodników, a wśród nich Ci najbardziej znani - Krzysztof Hołowczyc, jadący Nissanem Navara, wraz z pilotem Jean-Marc Fortin oraz motocykliści Jacek Czachor i Marek Dąbrowski na KTM690 - wszyscy w barwach Orlen Team. W tym zespole pojedzie także debiutant, 21-letni Jakub Przygoński - także na motocyklu KTM690.
Diverse Extreme Team wystawił dwa zespoły: Łukasz Komornicki i Rafał Marton pojadą samochodem Buggy SMG, a Grzegorz Baran, Klaudia Podkalicka, Andrzej Grigorjew są załogą cieżarówki MAN SMG.
RMF FM Land Rover Team wystawił dwa zespoły jadące Land Roverami, co ciekawe z silnikiem diesla. Za ich kierownicami zasiądą: Albert Gryszczuk i Michał Krawczyk oraz Robert i Ernest Góreccy.
Ostatnim polskim zawodnikiem jest Krzysztof Jarmuż jadący na motocyklu Honda 450 w teamie holenderskim.
Wszyscy wymienieni polscy zawodnicy, także spoza Orlen Teamu są sponsorowani przez PKN Orlen.

Dla miłośników czterokołowców najważniejszą była wiadomość o powstaniu zaawansowanego projektu startu w rajdzie Dakar 2009 pierwszej polskiej ekipy na quadzie. Wyjazd Rafała Sonika - Mistrza Polski w enduro quadów na najbliższy rajd Dakaru z zespołem serwisowo-prasowym Orlen Teamu ma być kolejnym ważnym krokiem do realizacji tego planu.
Poniżej publikujemy fragmenty wywiadów z polskimi zawodnikami startującymi w Dakarze:

[b]Krzysztof Hołowczyc[/b] – kierowca samochodu Nissan Navara (Orlen Team)

[b]RG:[/b] Panie Krzysztofie, jak z formą przed rajdem? Czy wszystko przygotowane ?
[b]Hołowczyc:[/b] Robiliśmy ostatnie testy naszego samochodu, wydaje mi się, że jest już dobrze dostrojony. I najbardziej się skupiałem właśnie na maksymalizacji parametrów. Jeśli chodzi o moją kondycję, to jestem jak widać, w naprawdę dobrej formie fizycznej. Psychicznie też jestem bardzo pozytywnie nastawiony. Po kontuzji w poprzednim rajdzie nie ma już śladu, choć jak się okazało po tamtym urazie kręgosłupa jestem niższy o centymetr. Wszystko jest OK, ale ten sport jest tak trudny, że wszystko może się zdarzyć.
[b]RG:[/b] A jak z Pańskich obserwacji i doświadczeń z poprzednich rajdów radzą sobie quady na Dakarze ? Pytam o to w kontekście przyszłego startu polskiego quada w Dakarze.
[b]Hołowczyc:[/b] Ja już wcześniej obserwowałem poczynania naszego kolegi Rafała. Start quadem w Dakarze jest chyba najtrudniejszym z wszystkich możliwych. Tam gdzie motocykl jedzie swoim śladem między kamieniami, na quadzie na czterech kołach trzeba jechać podobnie jak samochodem. Znaczenie trudniej wybierać odpowiednią drogę do bezkolizyjnego przejazdu. Przy czym według mnie, quad nie jest tak bezpieczny, obudowany jak samochód, więc tym bardziej nie jest łatwo nim dojechać.
To, że Rafał chce pojechać najpierw jako zaplecze rajdu to bardzo dobrze. Bo oczywiście mógłby pojechać jako pierwszy Polak w rajdzie Dakaru już w tym roku, ale ważniejszy jest nie sam start, a to jak się ten rajd zakończy. Gdyby pojechał jakiś amator to różnie by się to mogło skończyć. Sposób przygotowania Rafała, jego profesjonalne podejście do sprawy daje duże szanse na to, że nie popełni błędów i ten start może być udany, z szansą na dojechanie do mety i nie zrobienie sobie krzywdy. A krzywdę bardzo łatwo sobie zrobić w tym rajdzie.
[b]RG:[/b] W czasie Pańskich startów spotykaliście się z quadami na trasie Dakaru ?
[b]Hołowczyc:[/b] Nie raz mijałem quady na trasie rajdu. Co charakterystyczne, to bardzo mocno kurzą i trudno je wyprzedzić. Quady jadą jednak wolniej niż motocykle, choć niektóre potrafią rozpędzić się nawet 160 km/h, to jednak trudność ominięcia przeszkody quadem jest jednak znacznie większa niż motocyklem.
[b]RG:[/b] Wielu zawodników startujących w polskich zawodach myśli o starcie w Dakarze. Czy może Pan udzielić jakiejś porady tym śmiałkom ?
[b]Hołowczyc:[/b] Potrzebna jest przede wszystkim duża świadomość tego co się robi. Jeśli ktoś myśli, że kupi sobie quada, trochę go tam „podrobi” w garażu i pojedzie na Dakar to jest w wielkim błędzie. Trzeba się naprawdę rzetelnie przygotować do takiego rajdu. Zabrać ze sobą kilka pojazdów w częściach. Dobrać zawieszenia, akcesoria, wyposażenie. Przecież w razie potrzeby nawet silnik można wymienić w quadzie w przypadku awarii podobnie jak w motocyklu.
Przygotowanie sprzętu jest więc esencją tego startu, ale także doskonałe przygotowanie fizyczne, kondycja. Trzeba mieć także taką świadomość, że trzeba jechać znacznie wolniej, niż się wydaje pierwotnie zawodnikowi, wtedy jest szansa na dojechanie do mety.
[b]RG:[/b] Jakieś zdarzenia z quadami z poprzednich edycji ?
[b]Hołowczyc:[/b] Może nie wprost, ale widziałem czasem quady leżące do góry kołami w piachu, a zawodnika już nie było. Trzeba mieć świadomość niebezpieczeństw. W zasadzie jeśli mamy pecha to nawet wolniejsza jazda nie gwarantuje nam, że nie wpadniemy w jakąś przeszkodę. Ryzyko jest duże.
[b]RG:[/b] Przygotowując się do rajdu, na jakie warunki i jakie podłoża trzeba uwzględnić na trasie Dakaru ?
[b]Hołowczyc:[/b] Wszystkie jakie tylko możemy sobie wyobrazić. Od kamieni, trialu, piachu trudnego do przejechania, po wyschnięte jeziora, gdzie jedziemy bardzo szybko. Każdemu, kto jest pierwszy raz na Dakarze dajemy radę, żeby jeśli widzi cokolwiek gdzieś daleko, co zmienia krajobraz, jakiś krzaczek, inny kolor, coś wystaje, niech natychmiast zwalnia, bo może to być jakaś poważna przeszkoda. Każdy kawałek wystającego czegoś to może być miejsce, gdzie ktoś przed tobą miał przygodę. Na quadzie zdecydowanie najtrudniej przejechać Dakar, dlatego tak niewielu dojeżdża. Samochód ze swoją długością, stabilnością nie zrobi nam takiej niespodzianki, jaką może zrobić nam quad w czasie wjechania na jakąś przeszkodę.
[b]RG:[/b] Jak Pan się przygotowuje do tego startu ? Czy oprócz dobrej formy trzeba coś przygotować, zdobyć fundusze ?
[b]Hołowczyc:[/b] Mam ten komfort, że nie muszę martwić się o stronę finansową tego projektu, skupiam się na swoim celu: dobre przygotowanie fizyczne, dobre przygotowanie mentalne, nie wolno się przerażać, że coś się będzie działo. Bo na Dakarze musi się coś dziać. Ktoś, kto by przejechał od początku do końca bez przygody, miałby niewiarygodne miejsce. Trzeba być przygotowanym, że przygody będą. I teraz ważne jest jak plany awaryjne są przygotowane. Co zrobić, gdy na rajdzie nagle pada silnik. Wszystkie warianty trzeba mieć opracowane. Dakar ma taką konstrukcję, że każdy powinien dojechać do mety. Jeżeli jedzie jakiś samochód serwisowy to zawsze nam pomoże. W przypadku startu na quadzie to wprost może jechać za nim drugi quad, który w sytuacjach awarii, mógłby być dawcą. Ten pierwszy jedzie na lidera, więc jest naprawiany natychmiast i jedzie dalej, a ten drugi czeka niestety dłużej na serwis. Jeśli jedzie się na wynik to powinno się tak robić.
[b]RG:[/b] Jeszcze przed nami święta i zaraz po świętach jedziecie do Lizbony?
[b]Hołowczyc:[/b] Tak. Święta oczywiście spędzam z rodziną. To świetny dla mnie czas na wyciszenie, wyłącznie dla najbliższych. Bardzo korzystam z tego, żeby naładować baterie. Nikt nie dzwoni, cały czas poświęcam swoim dziewczynom. Chcę im też trochę wynagrodzić tą rozłąkę, która nas czeka, gdy pojadę na rajd.
[b]RG:[/b] Życzę w takim razie Zdrowych i Wesołych Świąt i powodzenia w nadchodzących rajdzie.

[b]Marek Dąbrowski[/b] - motocylista startujący na KTM690 w barwach Orlen Team.

[b]RG:[/b] Panie Marku, rozmawiamy o starcie polskiej ekipy na quadzie. Co mógłby Pan doradzić zawodnikom przygotowującym się do takiego startu ?
[b]Dąbrowski[/b]: Żeby zdobyć doświadczenia polecałbym starty w zawodach Pucharu Świata. Mają podobne warunki jak na Dakarze. Oczywiście trzeba poznać liczne tajniki, mieć sprzęt, zaplecze i odpowiednie przygotowanie.
[b]RG:[/b] Jakie szanse ma quad na dojazd do mety ?
[b]Dąbrowski:[/b] Technologia budowy quadów idzie tak do przodu, że przewiduję, iż w kolejnych edycjach Dakaru będzie ich startowało coraz więcej.
[b]RG:[/b] Czy startujecie wspólnie z quadami czy quady jadą po Was ?
[b]Dąbrowski:[/b] Kolejność zależy od miejsca na mecie poprzedniego odcinka. Na pustynnych odcinkach zwykle jadą tuż za nami. Jeśli ktoś zostanie z tyłu, jedziemy obok siebie.
[b]RG:[/b] Spektakularne zdarzenia z udziałem quada ?
[b]Dąbrowski:[/b] Machaczek ! Potrafił 4 razy dojechać do mety na quadzie i to bez mechanika.
[b]RG:[/b] W teamie jedzie także Rafał Sonik, który zbiera doświadczenia do przyszłego startu. Jaka będzie jego rola ?
[b]Dąbrowski:[/b] Rafał będzie jechał z nami w załodze teamu. Będzie mógł od podszewki poznać tajniki rajdu. To jest najlepsza droga do tego, żeby zdobyć niezbędne doświadczenia. Najważniejsze dla Rafała jest to, że może zobaczyć jak wygląda rajd Dakaru na żywo. Przy okazji może nam oczywiście pomóc, wesprzeć.
[b]RG:[/b] Jakieś porady dla polskich zawodników, którzy chcieliby wystartować w Dakarze?
[b]Dąbrowski:[/b] Trzeba coś wybrać. Poświęcić się czemuś. Należy poszukać sponsora, który mógłby pomóc wystartować w Dakarze. Jeśli ktoś chce wystartować, to musi zbierać doświadczenie. Przestawić się na motocykl lub quad przeznaczony do jazdy na pustyni.
[b]RG:[/b] Bardzo nurtuje mnie, ile taki start może kosztować? Jaki jest orientacyjny koszt startu w rajdzie ?
[b]Dąbrowski[/b]: Trudno powiedzieć. Wszystko zależy, jak "bogato" się przygotujesz, kto ilu mechaników zabiera. Za sam sprzęt bazowy można wydać 20.000 euro, a później można dodawać w nieskończoność wielokrotność tej kwoty.
[b]RG:[/b] Dziękuję i życzę powodzenia.


[b]Klaudia Podkalicka[/b] - pilot cieżarówki MAN TGA - Diverse Extreme Team

[b]RG:[/b] Pani Klaudio, taka piękna dziewczyna wybiera się na Dakar, jak do tego doszło ?
[b]Klaudia:[/b] Od wielu lat ścigam się samochodami. Jeśli chodzi o Dakar to start w nim od dziecka był moim marzeniem. Nie sądziłam, że uda się tak szybko je zrealizować. Wiele kobiet startuje w rajdzie, coraz więcej. Nawet wygrywają.
[b]RG:[/b] Czy może pani powiedzieć coś o pojeździe, którym startujecie ?
[b]Klaudia:[/b] Jedziemy ciężarowym Manem TGA w teamie Diverse Extreme. Najważniejsze, żebyśmy dojechali do mety, nie ważne na którym miejscu. Jestem pilotem, ale zgodnie z wymaganiami musiałam zrobić prawo jazdy kategorii C, żeby wystartować.
[b]RG:[/b] A jak Pani się przygotowywała do rajdu ?
[b]Klaudia:[/b] Od kilku tygodni naprawdę rzetelnie trenuję tężyznę fizyczną. Codziennie biegam, siłownia, basen. Uczę się także języków. Chcę być jak najbardziej przydatna teamowi. Mam nadzieję, że sprostam wymaganiom.
[b]RG:[/b] Dziękuję i życzę powodzenia.


Jacek Czachor – Mistrz Świata w sportach terenowych w klasie motocykli do 450 ccm, ośmiokrotny uczestnik rajdu Dakar. Startuje w Dakarze 2008 w klasie motocykli na KTM690 w barwach Orlen Team

RG: Jacku, gratuluję zdobycia tytułu Mistrza Świata w rajdach terenowych. Przed Tobą kolejny rajd Dakaru. Jaka jest Twoja taktyka w tych zawodach ?
Czachor: Będzie trochę inna niż w zeszłym roku. Mimo, że wynik końcowy był bardzo korzystny dla mnie, to jednak jestem nieco zmęczony ciągłymi wyjazdami. Wydaje mi się, że jestem podobnie przygotowany jak w zeszłym roku, ale jednak latanie po wielu kontynentach było dla mnie męczące. Przejechałem cały cykl eliminacji walcząc o tytuł Mistrza Świata. Ponieważ Marek miał kontuzję, nie pojechałem jedynie do Tunezji. Taki cykl wiele daje, ale zabiera także sporo sił.
RG: Jakim motocyklem będziesz startował w tym Dakarze ?
Czachor: Jadę na seryjnym KTM690 Rally – nowym modelem motocykla z podwieszanym silnikiem i rurkowym stelażem ramy. To nowa konstrukcja. Pod siedziskiem nie ma ramy tylko zbiornik paliwa, na którym siedzi kierowca. Silnik ma 74 KM w serii i bardzo duży moment obrotowy - mocny jest już od niskich obrotów. Każdy kto na nim spróbował jeździć, jest zachwycony jego mocą. Jak dla mnie mógłby mieć lepszą "górę", bo gdy "podkręcę" silnik to jadę długo na wysokich obrotach. Od poprzedniego motocykla jest wyższy i szerszy. Masę ma podobną, ale jest ładniejszy. A jak będzie się sprawował to zobaczymy.
RG: Kto jest Twoim największym rywalem ?
Czachor: Dakar to są poważne zawody na które przyjeżdżają najlepsi zawodnicy świata. Z tych 240 motocyklistów, czterdziestu to absolutnie najwyższa liga. Kilku aktualnych mistrzów enduro z różnych państw nawet nie jest poważnie branych pod uwagę na Dakarze. Przyjeżdża tu wielu zdolnych, doskonałych zawodników. Taki mistrz Francji Enduro Challenge - Fabien Planet, który zachwycał wszystkich na początku rajdu, w dalszej części rajdu nie miał wielkich szans. [Zgodnie z tradycją mistrz Francji w enduro automatycznie startuje w Dakarze].
RG: To kto według Ciebie jest najlepszym z najlepszych na Dakarze w twojej klasie ?
Czachor: Najlepszymi moim zdaniem motocyklistami na Dakarze w tej chwili to Mark Coma i Cyril Despres.
RG: Jaka jest kolejność startów w Dakarze ?
Czachor: Na pierwszym etapie jako pierwsze jadą quady, później motocykle z najwyższym numerem startowym, aż do najniższego. Na końcu numer 1. Zajęte miejsce na mecie odcinka wyznacza kolejność startów na następnym etapie. Quady potrafią na krótkich szybkich i krętych odcinkach jechać bardzo szybko i wśród motocykli zajmują w rejonie 40 miejsca. Na przykład na mistrzostwach świata quady wygrywały prologi, więc potrafią jechać szybko. Prolog jest trasą przygotowaną pod samochody, jest twardo i dużo zakrętów. Motocykle startujące w tych rajdach mają jednak bardzo słaby skręt, więc na krętych odcinkach nie jest łatwo.
RG: A po motocyklach startują samochody ?
Czachor: Samochody jadą po motocyklach, a po nich ciężarówki. I podobnie jak w klasie motocykli, kolejność startów motocykli i ciężarówek zależy od pozycji na poprzednim etapie. Zwykle ciężarówki są wolniejsze, więc jadą po osobowych
RG: Gdy ogląda się relacje z Dakaru to podłoża po jakich biegnie trasa rajdu są zmienne. Możesz powiedzieć który odcinek jest najtrudniejszy, jakie typy terenu tam można spotkać ?
Czachor: Jedziemy kolejno przez Maroko, Mauretanię, Senegal. W Maroku szybko między głazami, obok szczytów gór Atlas, duże przepaści, sporo kamieni. Im bliżej Mauretanii, to spotkamy teren piaszczysty, ale taki specyficzny, drogi kręte. W samej Mauretanii można spotkać camel grass, takie wielbłądzie trawki, bardzo przeszkadzają, jakby jechać po kopach twardej ziemi. Na pewno będzie się tam źle jechało quadem. Motocyklem łatwiej jest je ominąć.
Jechałem także po takich drogach, które po wjechaniu pękały niczym kra czy szkło. W innym miejscu podłoże niczym biała kreda.
Każdy rodzaj terenu można spotkać w Afryce. W zeszłym roku padał dość obfity deszcz, czego się nie spodziewaliśmy. Markowi posypały się przednie teleskopy z tego powodu.
RG: Jak oceniasz szanse quadów w dojechaniu do mety ? Jak można je porównać do innych pojazdów?
Czachor: Quady teraz są już nieco lepiej zbudowane niż kilka lat temu. Kiedyś zwykle nie dojeżdżały, z wyjątkiem może jednego Machaczka. A teraz dojeżdża ich coraz więcej. Quad nie jest jednak ulubionym pojazdem organizatora. Quady są dopuszczane, ale zaledwie kilkanaście w każdym rajdzie.
RG: Jak szybko jeżdżą quady w porównaniu do motocykli na rajdach pustynnych ?
Czachor: Startując w Mistrzostwach Świata na 450-tce miałem spore problemy, żeby wyprzedzić jadące przede mną quady, bo osiągi mieliśmy bardzo podobne. A w rajdzie Dubaju startował pewien Holender na quadzie, który jechał bardzo szybko. Pierwszego dnia go dogoniłem i wyprzedziłem. Drugiego dnia on mnie doszedł szybko, mimo, że startował dwie minuty za mną. Próbowałem się za nim utrzymać, ale zaczął odchodzić. Okazało się że sprzęgło spaliłem, ale go nie doszedłem.
RG: A co w przypadku takiej awarii na trasie ?
Czachor: Muszę sobie sam to naprawić, oczywiście jeśli się da to zrobić. Jedzie za rajdem fabryczna ciężarówka serwisowa KTM-a. Ja mam tam wykupiony pakiet serwisowy. Tylko, że muszą na mnie trafić, bo jeśli mnie nie znajdą, to zostaję sam bez pomocy.
RG: Czy ciężarówka serwisowa ma jakieś namierzanie twojej pozycji za pomocą GPSa ?
Czachor: Załoga serwisowa nie ma dostępu do mojej pozycji. Za to widzi moją pozycję organizator za pomocą iritrack-u. Jako ciekawostkę mogę opowiedzieć, że kiedyś zatrzymałem się za potrzebą, a już do mnie dzwonili, czy wszystko jest OK ? Na konsoli mamy generalnie kilka przycisków: alarmu, telefonu awaryjnego. W przypadku udzielania pomocy innemu zawodnikowi powinno się zatrzymać biegnący czas. Ja miałem takie zdarzenie kiedyś, że udzielając pomocy innemu zawodnikowi zapomniałem zgłosić zatrzymania biegnącego czasu, a później okazało się, że gdybym o tym nie zapomniał, być może bym wygrał, a tak zająłem z niewielką stratą trzecie miejsce.
RG: Czy pomoc osób trzecich jest dopuszczalna?
Czachor: Nie. Jedynie sam możesz naprawiać swój sprzęt na trasie lub może Ci pomóc któryś z zawodników.
RG: Który z etapów jest najcięższym w rajdzie Dakaru ?
Czachor: Trudno powiedzieć, wszystkie etapy w Afryce są trudne. Generalnie najtrudniejsze są do przejechania odcinki w Mauretanii, ale czasem etap prosty może być najtrudniejszy dla Ciebie, gdy na przykład masz problemy z motocyklem albo ze swoim zdrowiem, żołądkiem, kontuzją. Najdłuższe odcinki jedzie się kilkanaście godzin, to naprawdę męczące.
RG: Czy co roku jest ta sama trasa ? Czy jadąc kolejny raz w rajdzie Dakaru poznajesz trasy ?
Czachor: Co roku trasa jest modyfikowana. Zmienia się trasa, a także zmieniają się warunki samej pustyni. Są wiatry, przesuwają się wydmy, wysychają rzeki. Nawet same mapki potrafią być niedokładne, więc trzeba być bardzo uważnym. Ja na szczęście znam ogólną topografię tamtych terenów, więc wiem, czego mogę się spodziewać.
RG: Jaką rolę organizacyjną pełni każdy z Was w teamie ?
Czachor: Marek Dąbrowski i jego brat zajmują się stroną papierkową i logistyczną, a ja zajmuję się głównie stroną przygotowania sprzętu. Współpracuję z mechanikami, dokładam starań, żeby motocykle były przygotowane, zabrane wszystkie części. Oczywiście nie sam, tylko przez odpowiednich, wykwalifikowanych współpracowników.
RG: Po rajdzie jesteś zmęczony fizycznie, jak się regenerujesz ?
Czachor: Po pierwszych startach w Dakarze, gdy wracałem do domu to spałem przez dwa tygodnie, żeby odespać i odpocząć. Teraz gdy mam dwoje małych dzieci, muszę wcześniej wrócić do normalnego życia.
RG: Jak widzisz możliwość startu polskiej ekipy w Dakarze na bazie Twoich doświadczeń ?
Czachor: Z tego co wiem, to dwie poważne osoby przymierzały się do startu w Dakarze: Rafał Sonik i Jacek Bujański. W takiej ekipie nie pojedzie nikt sam.
Machaczek mówi, że niby jedzie samemu, ale to nie jest cała prawda, bo jedzie w ciężarówce ekipa Czechów, która pomaga jemu i motocyklistom. Jacek jest świetnym zawodnikiem, sam potrafi sobie naprawić sprzęt. Potrzebuje jeszcze wsparcia finansowego i logistycznego.
Rafał Sonik też potrafi dobrze jeździć, a na dodatek dysponuje odpowiednim budżetem i profesjonalnym podejściem, co może przynieść mu sukces.
Jednak Rafał popełnia według mnie pewien błąd, o czym także mu mówiłem, bo chce brać udział we wszystkich zawodach w jednym sezonie. A według mnie, trzeba się zdecydować na jeden typ imprez i poświęcić się temu. Ja namawiam go do udziału w Pucharze Świata na quadzie. Ale wtedy polskie zawody trzeba sobie odpuścić i ewentualnie pojechać raz czy dwa treningowo. Jestem przekonany, że jak zobaczy Dakar na własne oczy to "złapie bakcyla" i będzie miłośnikiem tych zawodów.
RG: A w jakich krajach odbywają się zawody Pucharu Świata ?
Czachor: Głównie rajdy pustynne: Dubaj, Brazylia, Argentyna, Chile, Tunezja, Egipt. Jest gdzie jeździć, ale trzeba mieć budżet 2 miliony złotych.
RG: A jak oceniasz trudność jazdy na quadzie w stosunku do motocykla ? Jadąc motocyklem dużo się stoi, quadem więcej się siedzi, bardziej męczy się kręgosłup.
Czachor: Jest bardzo podobnie. Na quadach także stoją na nogach, bo siedzieć tyle kilometrów się nie da. Zakładają roll-gazy. Rafał pojedzie, posłucha, poobserwuje najlepszych w tej dziedzinie, zrobi sporo zdjęć i będzie wiedział jak się przygotować.
RG: Jak wygląda sprawa z tankowaniem paliwa ? Motocykle i quady trzeba przecież tankować częściej niż samochody ?
Czachor: Samochody jadą cały etap ciągiem, bez tankowania, bo mają zbiorniki paliwa rzędu 500 litrów. Za to motocykle muszą się co jakiś czas zatankować w wyznaczonych miejscach. Wjeżdżając na taką strefę tankowania, trzymają Cię tam przez 15 minut. Jeśli zatankujesz szybciej to i tak musisz poczekać, bo ten ustalony czas tankowań wlicza się do czasu przejazdu motocyklisty czy quada. Jeśli podają w mediach, że Coma przegrał z najszybszym samochodem około 1 godziny, to nie jest tak naprawdę strata godziny, tylko pół godziny, bo motocykliści mieli w tym czasie dwa tankowania po 15 minut.
Paliwo na pustyni dostarczane przez organizatora jest wliczone w cenie startu. Jadąc dwa odcinki w Europie musisz tankować się na zwykłych stacjach i trzeba normalnie za to zapłacić. Ja mam przy sobie pieniądze i paszport, żeby w razie czego sobie jakoś poradzić.
RG: Pamiętasz może jakieś nieprzewidziane zdarzenia na rajdzie ? Czy ktoś Cię zatrzymywał, nie wiedział, że przebiega tu rajd ?
Czachor: Raczej nie. Choć zdarzyło mi się w Dubaju, że pod koniec rajdu przejechałem kawałek po asfalcie na tylnym kole, a tu goni mnie policja. Musiałem poczekać na organizatora, który mnie uwolnił od kłopotów, bo z tamtejszą policją nie ma żartów.
Jako drugie zdarzenie mogę opowiedzieć o zawodniku jadącym właśnie na quadzie na Dakarze, który pomylił trasę i niechcący przekroczył granicę Maroka wjeżdżając do Algierii. Zastał tam zatrzymany i spędził 4 dni w areszcie. Później go uwolnili, ale rajd dla niego już się skończył.
RG: Od czego należy zacząć przygotowania organizacyjne do rajdu Dakar ?
Czachor: Należy zacząć od zebrania pieniędzy. Minimalny, absolutnie głodowy budżet to jakieś 200 tysięcy złotych. Jeśli się nie ma pieniędzy to nic nie można zrobić. Jeśli ma już się pieniądze na taki wydatek, to trzeba trenować, dużo jeździć długodystansowo, jeździć nocą i przygotować sprzęt. Jeśli bierzesz mechanika to podnosi znacznie koszty. Możesz skorzystać z wynajętego transportu, ale przewiezienie części i bagaży w obcej ciężarówce serwisowej kosztuje 25 - 30 euro za kilogram.
Stworzenie profesjonalnego teamu to już koszt wielokrotności tej kwoty. Ja na każdy etap zdzieram jeden komplet opon, który kosztuje 1200 zł. Marek zdziera swoje zwykle do płótna. Trzeba zabrać ze sobą naprawdę sporo tych kilogramów. Wymienia się silniki, zawieszenia, opony, wiele drobiazgów.
To zupełnie inny sport niż zawody krajowe. Nie ma co się przejmować, że na zawodach krajowych się jedzie w połowie stawki. Na Dakarze często Ci czołowi nie dają sobie rady, a ten ze środka stawki dojeżdża na dobrej pozycji.
RG: A jak załatwić samo zgłoszenie do rajdu ?
Czachor: Zwykle w maju lub czerwcu jest miesiąc czasu na wysłanie zgłoszenia do rajdu. Chętnych jest zwykle ponad 400 motocyklistów, ale akceptowanych zgłoszeń jest około 260 z nich. I naprawdę nie jest łatwo dostać się do rajdu. Żeby wystartował Krzysiek Jarmuż musieliśmy protegować go do rajdu. Teraz będę musiał się zastanowić jak załatwić udział polskich quadów w przyszłym roku. Każdy zawodnik płaci wpisowe, więc organizator sam decyduje kogo wybrać i chce przyjmować najlepszych.
RG: Orlen Team kojarzy się nam od jakiegoś czasu wprost z reprezentacją kraju. Teraz sponsorują wszystkich polskich zawodników, bez względu na team. Wszyscy macie pięknie wyhaftowane logo „Verva”…
Czachor: Wszyscy Polacy startujący w rajdzie reprezentują także Orlen Team i zostali wsparci finansowo przez Orlen. To zalążek do stworzenia reprezentacji narodowej, dlatego wszyscy reklamujemy paliwa Verva.
RG: Jesteś znany z tego Jacku, że chętnie dzielisz się swoimi doświadczeniami, że w Polsce pomagałeś młodym talentom w startach. Powiedz coś o tym ?
Czachor: Pomagałem i dzieliłem się swoją wiedzą z wieloma motocyklistami. Jakub Przygoński, nasz nowy członek Orlen Teamu jest też moim protegowanym. To świetny młody motocyklista, którego warto wesprzeć. Pomagałem naprawdę wielu zawodnikom w Polsce, bo chciałbym, żeby ten sport się rozwijał, żeby polscy motocykliści wygrywali na międzynarodowych zawodach.
RG: Spotykałem Cię także na zawodach krajowych w Romanówce koło Siemiatycz !?
Czachor: Faktycznie. Przyjeżdżam do Romanówki bo lubię, bo jest świetna atmosfera. Przyjeżdżam pomagać Romanowi Umiastowskiemu. Zdarzało się, że na prośbę Romana przyjeżdżaliśmy z Markiem o piątej rano, by wyznaczać trasę na enduro, żeby zawodnicy mogli pojeździć sobie na rajdzie. Jak widzisz nie zadzieram nosa, tylko jak trzeba pomóc to pomagam.
RG: Jacku, w takim razie życzę kolejnego wielkiego sukcesu. Będziemy trzymać kciuki i obserwować transmisje z Waszych przejazdów.
Czachor: Dziękuję. I przekaż jeszcze, że pozdrawiam wszystkich miłośników sportów motorowych w Polsce. Żeby Wam się wiodło. Żeby w przyszłym roku Polacy wygrywali na wszystkich poważnych zawodach. Połamania kół !
Off Road jest najlepszym co może nas - zapaleńców spotkać w życiu !
RG: Oczywiście przekażę. Jeszcze raz dziękuję.

Rafał Sonik - Mistrz Polski w Enduro Quadów 2007, realizujący projekt startu polskiej ekipy na quadach w rajdzie Dakar 2009.

RG: Jaki jest plan Pańskiego udziału w najbliższym rajdzie Dakaru ?
Sonik: Przepisy rajdu są dość rygorystyczne jeśli chodzi o udział osób trzecich w rajdzie Dakar, dlatego bierzemy udział w rajdzie jako zespół prasowy. Będziemy jechać specjalnie przygotowanym na ten rajd samochodem Nissan Patrol. Jedzie z nami także ciężarówka serwisowa. Jesteśmy wsparciem dla drużyny Orlean Teamu i ja jestem członkiem tej siedmioosobowej ekipy. Cel jest taki, żeby jak najbliżej być centrum tych wydarzeń, jak najwięcej podpatrzeć, zapoznać się ze specyfiką Dakaru i przygotować się do startu w następnym rajdzie.
RG: Jak wyglądają przygotowania do tego startu ?
Sonik: Ekipa stawia się 2 stycznia w Lizbonie, ja osobiście będę już od 29 grudnia, żeby się jeszcze przygotować i dokonać różnych ustaleń z ludźmi odpowiedzialnymi za start. Sprawdzić także stan pojazdu, którym mamy jechać, a który jest od miesiąca przygotowywany w serwisie. Mieliśmy wielką pokusę, żeby wystartować w Dakarze już w tym roku. Argumenty takie, że byłby to pierwszy Polak startujący quadem są bardzo medialne. Jeśli chodzi o realizację tego w tym rajdzie, to zapewne skończyłoby się na czwartym czy piątym etapie. A jednak reputacja jaką budujemy razem z ATV Polska i co jest także moją osobistą ambicją , żeby pierwszy polski quad startujący w Dakarze był na tyle dobrze przygotowany, żeby bez względu kto z nas pojedzie, miał szansę dojechania do mety. Nie zależy mi na splendorze, że wystartowałem jako pierwszy Polak na quadzie. Chcielibyśmy pokazać, że pierwszy polski quad dojedzie do mety.
Na konferencji Kuba Podkański, który jest debiutantem powiedział, że jego zadaniem jest jechać na tyle szybko żeby zmieścić się w limitach czasu, a na tyle wolno, żeby jechać bezpiecznie i dojechać do mety. To jest uczciwie powiedziane. I w przyszłym roku będziemy podobnie to realizować.
W tym roku jadę, żeby się jak najwięcej nauczyć, a w przyszłym roku by startować i dojechać do mety, a być może pomóc komuś drugiemu z nas dojechać, jeśli będzie to najbardziej prawdopodobne, że on właśnie odniesie sukces i dojedzie na wysokiej pozycji.
RG: Ilu osobowy będzie ten polski team quadowy budowany na Dakar 2009 ?
Sonik: Ideałem byłoby, żeby ten team liczył dwa, a może nawet trzy quady. Patrząc na naszych motocyklistów to największe sukcesy odnosili, gdy Jacek jechał z Markiem, a Marek jechał z Jackiem. Mogli sobie pomagać psychicznie i fizycznie. Przy takiej współpracy występuje efekt synergii i razem mogą być skuteczniejsi.
Możemy nawet spekulacyjnie przyjąć, że jeśli start jednego quada kosztuje pół miliona złotych, to start dwóch quadów będzie kosztował 800 tysięcy, a trzech około miliona złotych, więc im więcej będzie pojazdów tym taniej to kosztuje jednostkowo i tym większa jest szansa na sukces.
Nie ma fabrycznego quada, którym można pojechać z sukcesem, trzeba mieć zapasowe silniki, zawieszenia, wahacze, amortyzatory, opony. Jednym z najtrudniejszych problemów jest zapewnienie transportu tych części.
Ja byłem kilkakrotnie w tym roku u Jozefa Machaczka, który czterokrotnie wygrał rajd Dakaru quadem własnej konstrukcji, którego rama jest zrobiona z przeróbki Banshee, a dwucylindrowy silnik pochodzi od Yamahy TT 750. Z naszego punktu widzenia jest to wytrawny, ale jednak „partyzant”, który wszystko robi sam, łącznie z własnoręcznym obiciem kanapy skórą. Sam produkuje wszystko od baku, podnóżków, błotników, aż po skrzynie narzędziowe. To powoduje, że jego quad waży około 500 kg.
RG: W takim razie, jaki pojazd jest brany pod uwagę do startu w Dakarze ?
Sonik: Mnie się marzy, żeby pojechać quadem KTM 525XC. Myślę, że ten silnik, oczywiście odpowiednio przygotowany, daje największe szanse na dojechanie. KTM dlatego, że mają duże doświadczenia w rajdach Dakaru, to dominująca marka wśród motocykli. Dodatkowo Jacek Czachor z Markiem Dąbrowskim od lat startują na KTM i mają wypracowaną pozycję w fabryce KTMa. Pod względem marketingowym najlepszą promocją dla nowych quadów KTM byłby sukces w rajdzie Dakaru. Jeśli moje rozumowanie jest prawidłowe, to wsparcie jakie można będzie uzyskać ze strony KTM będzie na tyle znaczące, że będziemy mieli największe szanse.
Myślałem także o zbudowaniu pojazdu w oparciu być może o Banshee lub inną ramę z niskim środkiem ciężkości z silnikiem od starszego KTM 660, bo jest odpowiednio wytrzymały.
RG: Czy brany jest pod uwagę inny pojazd, może z napędem na 4 koła typu Bombardier Renegade 800 ?
Sonik: Nie. Mam awersję do ciężkich pojazdów. Z moich doświadczeń wynika, że pojazd powinien być jak najlżejszy. Więcej wysiłku należy włożyć w to, żeby pojazd był lekki i mógł więcej zabrać. Także przy wywrotce na ciężkim quadzie jest trudniej sobie poradzić samemu.
RG: Czy możemy liczyć na bieżące relacje z rajdu ? Informacje o tym, co się zdarzyło ciekawego na trasie ?
Sonik: Oczywiście. Będziemy przekazywać za pomocą telefonu satelitarnego informacje o tym co się dzieje na trasie. Będę się starał, żeby przekaz trafiał jak najszybciej na stronę ATV Polska.
RG: Wielu miłośników quadów, a także rajdu Dakar na pewno się z tych relacji ucieszy.
Sonik: Staram się to robić także dla środowiska quadowego, żeby pokazywać pozytywne wzorce. Chciałbym, żeby inni kontynuowali dalej to co teraz zapoczątkujemy.
Mnie naprawdę bardzo cieszą takie fakty, że Polacy pojawiają się na zawodach międzynarodowych z dobrą opinią i sukcesami. To, że Paweł Sobczyk wygrał supermoto, Radek Rawicz wygrał Quada Baja czy to, że zespół Grześka Brzozowskiego ociera się o pierwszą dziesiątkę w Pont de Vaux to są dla mnie radości. ATV Polska powstało, żeby pomagać i wspierać polskich zawodników.
RG: Czy team Orlenu jest zainteresowany wsparciem, opieką czy może sponsoringiem polskiego zespołu quadowego w radzie Dakaru ?
Sonik: Być może będziemy o tym rozmawiać. Na razie jest to zupełny początek. Jesteśmy gośćmi w Orlen Teamie i musimy zachowywać się powściągliwie i skromnie.
Za to myślę, że jest spora szansa, żeby przekonać w przyszłości Orlen Team do dwóch rzeczy: Orlen Team jest postrzegany jako reprezentacja narodowa. Już nie jest wyłącznym sponsorem trzech zawodników: w jednym aucie i dwóch na motocyklach, ale jest już postrzegany jako wsparcie narodowe dla wszystkich zawodników startujących w tym sporcie. To się robi rodzaj reprezentacji narodowej i warto w to zainwestować pod względem finansowym i marketingowym. A po drugie chcę pokazać, że mamy naprawdę wielu utalentowanych zawodników, którzy mogą być w czołówce sportów motorowych.
Oczywistym jest, że zawodnik, który startuje w długodystansowych rajdach, musi mieć odpowiednie wsparcie, żeby mógł uczestniczyć w najważniejszych imprezach rozgrywanych na świecie w ramach mistrzostw.
Relacje z naszymi kolegami Krzyśkiem, Jackiem, Markiem, Filipem i organizatorami są bardzo dobre. Chodzi nam o przygotowanie gruntu do systematycznych startów quadów w Dakarze. Przecież po nas będą jacyś następcy, którym będziemy mogli przekazać nasze doświadczenia.
RG: Czy są planowane jakieś starty na długodystansowych rajdach przygotowujące w trakcie roku do startu w Dakarze 2009 ? Może Berlin – Wrocław, Quad Baja ?
Sonik: Na potrzeby treningowe najlepiej wystartować w jednym z rajdów z Pucharu Świata - w Egipcie lub Maroku. Rajdy pustynne tak dalece odbiegają od rajdów w Europie, że nie mają nic wspólnego z rajdem typu Berlin-Wrocław, poza długim dystansem.
RG: Pozostaje mi życzyć powodzenia w realizacji projektu i czekamy na relacje z każdego dnia rajdu.
Sonik: Chciałbym dowieźć flagę ATV Polska do Dakaru i będę się starał na bieżąco przekazywać informacje o tym co się dzieje na trasie.
RG: Dziękuję i życzę powodzenia.

Rozmawiał:
Robert Giedronowicz


GALERIA ZDJĘĆ

Historia rajdu DAKAR



Z materiałów prasowych Orlen Teamu:

1. Etap: Lizbona – Portimao (05.01.2008)
Dojazd: 104 km | Odcinek specjalny: 120 km | Dojazd: 262 km
W sumie: 486 km
Tym razem początkowy etap Rajdu nie zaskoczy uczestników piaszczystymi drogami, jak rok temu,
ale bardzo trudną rzeźbą terenu – już na starcie trzeba będzie wykazać się ponadprzeciętnymi umiejętnościami...

2. Etap: Portimao – Malaga/Hiszpania (06.01.2008)
Dojazd: 15 km | Odcinek specjalny: 60 km | Dojazd: 460 km
W sumie: 535 km
Drugi etap będzie przypominał ten z poprzedniej edycji. Uczestników czeka przejazd przez górzyste tereny, a miejscami może być dość ślisko. Jeden zły ruch może kosztować nieuważnego kierowcę duże problemy z zawieszeniem. Ciężarówki nie będą musiały pokonywać tego odcinka specjalnego.

3. Etap: Nador – Er Rachidia (07.01.2008)
Dojazd: 182 km | Odcinek specjalny: 372 km | Dojazd: 163 km
W sumie: 717 km
Dyletanckie podejście do tego etapu nie będzie dobrym pomysłem. Zaraz po zejściu z promu uczestnicy zetkną się z kwintesencją tego Rajdu – Maroko jak zwykle oferuje przeróżne rodzaje terenu. Po 160 kilometrach wspólnej jazdy motocykliści pojadą inną trasą niż samochody i ciężarówki, co powinno ograniczyć liczbę wyprzedzeń.

4. Etap: Er Rachidia – Ouarzazate (08.01.2008)
Dojazd: 29 km | Odcinek specjalny: 356 km | Dojazd: 199 km
W sumie: 584 km
Znów rozdzielony etap – nowość w historii Rajdu. Na wąskich ścieżkach prowadzących przez wzgórza motocykliści będą mogli wykazać się techniką. Samochody i ciężarówki przejadą przez tereny rzadko goszczące Rajd. W efekcie powstaną dwa biwaki – jeden dla motocyklistów, drugi dla pozostałych uczestników.

5. Etap: Ouarzazate – Guelmim (09.01.2008)
Dojazd: 188 km | Odcinek specjalny: 498 km | Dojazd: 148 km
W sumie: 834 km
Przejechanie tylko tego etapu można traktować jak sukces. Po pierwszej, naprawdę trudnej części, która będzie wymagała chirurgicznej dokładności, uczestników Rajdu czeka długa jazda przez wydmy, gdzie nawet najszybszy pojazd spędzi dużo czasu. Na końcówce odcinka specjalnego tego etapu trzeba będzie być maksymalnie skoncentrowanym. Można śmiało założyć, że po tym etapie różnice czasowe pomiędzy uczestnikami będziemy liczyć w godzinach.

6. Etap: Guelmim – Smara (10.01.2008)
Dojazd: 66 km | Odcinek specjalny: 454 km | Dojazd: 105 km
W sumie: 625 km
Szykujcie aparaty fotograficzne! Uczestnicy będą jechać wzdłuż oceanu – tego rozwiązania nie było
w Rajdzie od lat. Gwarantowanym widowiskiem będzie 25-kilometrowa jazda po plaży. Tego dnia każdy znajdzie coś dla siebie, jako że ten etap będzie najbardziej urozmaicony ze wszystkich w Rajdzie Dakar 2008.

7. Etap: Smara – Atar (11.01.2008)
Dojazd: 198 km | Odcinek specjalny: 619 km | Dojazd: 12 km
W sumie: 829 km
Oby zawodnicy zachowali siły na ten etap. W tym najdłuższym etapie 30. edycji Rajdu do przejechania będzie aż 829 kilometrów, uczestników po raz kolejny czeka jazda przez wydmy.

8. Etap: Atar – Nouakchott (12.01.2008)
Dojazd: 44 km | Odcinek specjalny: 450 km | Dojazd: 37 km
W sumie: 531 km
Po zasmakowaniu kamienistych dróg zawodnicy doświadczą jazdy po piasku, zwłaszcza pokonując
erg o gigantycznej powierzchni. Moment przełomowy czeka ich jednak nieco później, kiedy piloci będą musieli pokazać klasę, aby znaleźć zdradliwy, wąski przejazd. Kto się nie wykaże, straci humor
na resztę dnia.

9. Etap: Nouakchott – Nouhadibou (14.01.2008)
Dojazd: 37 km | Odcinek specjalny: 525 km | Dojazd: 86 km
W sumie: 648 km
Warunki typowe dla Mauretanii: program dnia w 80 procentach składa się z… piasku. Wypada tylko zanucić: „Hej, szpadle w dłoń…”. Ten etap może okazać się decydujący dla końcowych wyników.

10. Etap: Nouhadibou – Atar (15.01.2008)
Dojazd: 111 km | Odcinek specjalny: 552 km | Dojazd: 22 km
W sumie: 685 km
Aby zasłużyć na drugą wizytę w Atarze, trzeba będzie wykazać się wielką cierpliwością i znów walczyć z piaskiem. Z tonami piasku. Na koniec piękny widok – kolejny erg. Ale zagapienie się może drogo kosztować…

11. Etap: Atar – Tidjikja (16.01.2008)
Dojazd: 35 km | Odcinek specjalny: 524 km | Dojazd: 133 km
W sumie: 692 km
Dawka piasku serwowanego na tym etapie jest łatwiejsza do strawienia. Motocyklistów znów czeka osobny biwak.

12. Etap: Tidjikja – Kiffa (17.01.2008)
Dojazd: 131 km | Odcinek specjalny: 398 km | Dojazd: 2 km
W sumie: 531 km
Uczestnicy Rajdu Dakar „z definicji” kochają pustynię – tym razem będą mieli okazję podziwiać przepiękne widoki. Większość trasy tego etapu to tereny nieprzejeżdżane w historii Rajdu, zatem piloci znów będą mieli okazję, aby się wykazać. Momentami trzeba będzie naprawdę zwolnić – trasa bynajmniej nie jest łatwa.

13. Etap: Kiffa – Kiffa (18.01.2008)
Dojazd: 25 km | Odcinek specjalny: 484 km | Dojazd: 6 km
W sumie: 515 km
Przed zawodnikami pętla wysokiego ryzyka. Nawet liderzy Rajdu nie będą czuli się tu pewnie. Uczestników czeka m.in. podjazd do słynnej przełęczy Nega oraz inne atrakcyjne tereny, na których łatwo popełnić błąd. A ten może wiele kosztować.

14. Etap: Kiffa – Saint-Louis (19.01.2008)
Dojazd: 326 km | Odcinek specjalny: 301 km | Dojazd: 130 km
W sumie: 757 km
Po raz ósmy i ostatni w tej edycji Rajdu zawodnicy przejadą po piaskach Mauretanii. Wizyta w Saint-Louis będzie nowością dla zdecydowanej większości zawodników – ostatnio Rajd przebiegał tędy
w 1997 roku.

15. Etap: Saint-Louis – Dakar (20.01.2008)
Dojazd: 239 km | Odcinek specjalny: 23 km | Dojazd: 42 km
W sumie: 304 km
Jakiekolwiek byłyby cele zawodników na starcie, dotarcie do Dakaru będzie wielkim sukcesem. Jeszcze tylko ostatni odcinek specjalny i krótki dojazd, po czym będzie można cieszyć się widokiem Dakaru!