ATV Polska
A A A

Dos Sertoes: mały wielki Dakar, banda lokalesów i podrównikowe ściganie w Amazonii

Informacja prasowa 01.06.2013
Dakar jest uznawany za najtrudniejszy rajd terenowy naszego globu. Niewiele odbiega od niego jednak brazylijski Dos Sertoes, którego 21. edycja startuje w czwartek 25 lipca, tradycyjnie na Sertoes Arena w Goianii. Rafał Sonik ma szansę już na tym etapie zapewnić sobie puchar świata w kategorii quadów.
Mordercza trasa o łącznej długości 4 115 km będzie wiodła przez góry, pampę, tropikalny las amazoński, szutrowe drogi i zdradliwe podmokłe tereny. Twarze zawodników na zmianę pokrywać się będą piachem, pyłem i błotem. W dzień doskwierać będzie im upał – nocą czasami przenikliwe zimno. Rajd Brazylii to jedno z największych wyzwań w świecie off-roadu.


Doskonale, amazońskie wyzwanie charakteryzuje Rafał Sonik, którego nie mogło zabraknąć na starcie tej imprezy. – Kiedy w Dakarze myślimy już o ósmym dniu i przerwie w zmaganiach, tutaj musimy przygotować się na najtrudniejsze i najdłuższe, nawet ponad 600-kilomentrowe etapy. Ten rajd tylko formalnie jest krótszy od Dakaru, ale nie jest wcale łatwiejszy, czy mniej obciążający.
Dos Sertoes jest podwójnie punktowaną rundą Pucharu Świata FIM, dlatego kapitan Poland National Team za główny cel stawia sobie dotarcie do mety. – Może to nudno brzmi, ale to naprawdę ogromny wysiłek, kiedy trzeba utrzymać koncentrację, tempo i jednocześnie walczyć o zwycięstwo – mówi lider klasyfikacji generalnej, który ma 27 punktów przewagi nad drugim Mohammedem Abu-Issą.
- Ameryka Południowa przyzwyczaja nas do tego, że musimy walczyć z lokalesami. Wygrać w pojedynkę z całą tą „bandą” miejscowych to podwójna satysfakcja. Spotkałem już pierwszych zawodników i wiem, że w 2010 roku zupełnie ich zaskoczyłem. Teraz są już lepiej przygotowani i będzie im przyświecać hasło „wszyscy na jednego – bić mistrza”. Mnie to nie przeszkadza. Będę walczyć – zapowiada „SuperSonik”. - Traktuję Rajd Brazylii jak Dakar, bo w końcu jest nazywany „Brazylijskim Dakarem” i tak samo się do niego przygotowuję. Zarówno pod kątem mentalnym, jak i fizycznym – dodaje.
- W Brazylii jest wspaniała atmosfera. Wszyscy się śmieją, podchodzą do życia na wesoło i są dobrze nastawieni. Gdy byłem tu trzy lata temu żartowano, że w tym kraju nawet drzewa się śmieją. Jest w tym trochę prawdy – kończy z uśmiechem krakowianin.