ATV Polska
A A A

Drapieżne dziecko Yamahy - YAMAHA YFM660R Raptor

Arkadiusz Kwiecień, Mr. Quad, Maciej Musiał "Off Road Pl" 27.02.2002
[b]YAMAHA YFM660R Raptor[/b] jest najnowszym czterokołowcem wyprodukowanym przez japoński koncern. Jego powstanie miało zapobiec monopolizacji kategorii Sport-Quad przez topowy model kanadyjskiego Bombardiera - DS 650, który pojawił się na rynku w 2000 r. Nasza reakcja po przejechaniu pierwszych kilkuset metrów nowym modelem ATV Yamahy była na tyle spontaniczna, iż – w trosce o morale czytelników - musimy powstrzymać się przed jej zacytowaniem na łamach niniejszego artykułu.

YAMAHA YFM660R Raptor jest najnowszym czterokołowcem wyprodukowanym przez japoński koncern. Jego powstanie miało zapobiec monopolizacji kategorii Sport-Quad przez topowy model kanadyjskiego Bombardiera - DS 650, który pojawił się na rynku w 2000 r. Konstruktorzy Yamahy pod wodzą Nobuaki „Knobbiego” Shiraishi - twórcy hitu ostatniej dekady Banshee 350 i głównego inżyniera pojazdów rekreacyjnych - postanowili zdetronizować DS 650. Ich zamierzenie szybko osiągnęło sukces: w chwili obecnej producent nie jest w stanie dostarczyć chętnym takiej ilości Raptorów, która mogłaby zaspokoić popyt w samym tylko USA, gdzie kolejkę oczekujących na to cudeńko ominąć jedynie można, wpłacając odpowiednią kwotę dodatkowej gotówki (rzędu nawet 1000 USD).

Najważniejszym elementem, który miał wpływ na sukces odniesiony na rynku ATV przez Raptora, jest jego silnik oparty na elementach konstrukcyjnych zespołu napędowego, produkowanego w Niemczech motocykla MZ Baghira 660. W czterokołowcu Yamahy wykorzystano jego cylinder i głowicę, reszta zawiera już całkiem nowe rozwiązania. Raptora napędza uruchamiany elektrycznym rozrusznikiem jednocylindrowy, chłodzony cieczą, pięciozaworowy (w systemie: trzy zawory wlotowe i dwa wylotowe), czterosuwowy motor o pojemności aż 660 cm3, o bardzo dużej mocy mocy. Daje ona o sobie znać przede wszystkim ogromną ilości decybeli, które wytwarza ten ryczący potwór, ale i też powoduje, iż Raptor staje się absolutnie najszybszym czterokołowcem na świecie.

Przy niskich obrotach Raptor daje zaś znać o drzemiącej w nim sile poprzez lekkie drgania kierownicy. W odróżnieniu od innych silników czterosuwowych stosowanych dotąd w pojazdach ATV, napęd Raptora jest bardziej wyczulony na dodanie gazu. Bez cienia wątpliwości możemy zapewnić, iż motor Yamahy jest jej najmocniejszą bronią. Gdy zdecydujemy się wykorzystać potencjał drzemiący w silniku i popuścić nieco wodze fantazji, dodając w sposób zdecydowany gazu, powinniśmy naprawdę mocno trzymać się kierownicy, wyrażając przy tym głęboką nadzieję, iż wraz z zatrważającym wzrostem prędkości nadążymy ze zmianą biegów w pięciobiegowej przekładni. Nie można powiedzieć, że Raptor dysponuje zapasem mocy, ponieważ właściwszym tu określeniem jest jej nadmiar. Dzięki temu niezależnie od prędkości, z jaką w danym momencie się poruszamy, zawsze można skorygować promień zakrętu poprzez (ostrożne!) dodanie gazu. Manetka gazu wreszcie – w odróżnieniu na przykład od Banshee – nie powoduje zesztywnienia prowadzącego do skurczu palca kierowcy.

Moment obrotowy wynoszący 51Nm przy 5500obr/min, pozwala zapomnieć o zbyt częstym korzystaniu ze skrzyni biegów w czasie spokojnej jazdy, a wzmocnione sprzęgło, przystosowane do pracy pod naprawdę dużym obciążeniem, powinno sprostać zadaniu przenoszenia tak dużej jak na czterokołowce mocy. Japońscy inżynierowie nie poprzestali tylko na skonstruowaniu świetnie sprawującej się skrzyni pięciobiegowej, ale dodali do niej również bieg wsteczny. Oczywiście wytrawni quadowcy mogą w tej chwili kręcić nosem na tę dodatkową wagę (która i tak jest zminimalizowana do granic możliwości), ale ponieważ mechanizm ten okazuje się działać bardzo skutecznie i precyzyjnie, a w dodatku jest nieodzowny w sytuacjach, gdy musimy się cofać (to szczególne znaczenie ma podczas jazd po lesie), dlatego gotowi jesteśmy zaaprobować ten naddatek wagi, biorąc pod uwagę wzrost funkcjonalności i komfortu, jakie otrzymujemy w zamian.

Poza silnikiem pozostałe zespoły i układy trakcyjne jak w każdym seryjnym rumaku są doskonale dopasowane do jazdy rekreacyjno-sportowej.

W zależności jednak od przeznaczenia można je w nieskończoność modyfikować. Zawieszenie opiera się na standardzie już dawno sprawdzonym w rodzinie Yamahy: Blaster-Warrior-Banshee. Podwójne wahacze tzw. A-arms z solidnymi amortyzatorami zawieszenia przedniego reagują bardzo dobrze, nawet gdy na prostym odcinku próbowaliśmy osiągnąć prędkość, skromnie mówiąc, kosmiczną. Jednak do sprawniejszego pokonywania zakrętów przydałaby się modyfikacja ich kątów poprzez dobranie A-armsów o odpowiedniej długości oraz wymianę amortyzatorów na inne o bardziej progresywnej charakterystyce, które skuteczniej tłumiłyby małe, ale bardzo męczące ręce kierowcy wyboje. Zmiany w rozstawie przednich kół nie wymagają wielkich inwestycji – wystarczy jedynie odwrócić felgi i zmienić położenie otworów osadzania wentyli.

Praca tylnego amortyzatora jest naprawdę znakomita; wystarczy tylko dopasować jego charakterystykę do indywidualnych potrzeb poprzez odpowiednią regulację. Zarówno kilkumetrowe skoki z wysokiej skarpy jak też niewielkie wyboje były doskonale wytłumiane progresywną charakterystyką tylnego wahacza. W terenie nierównym i pokonywanym w tempie ekspresowym, do rąk kierowcy nie docierają uciążliwe drgania i wibracje, dzięki czemu sprawowanie kontroli nad rozpędzonym pojazdem jest czystą przyjemnością, a nie walką o przetrwanie.

Długość wykonywanych skoków i prędkość, uzależniona jest w zasadzie nie od parametrów pojazdu, lecz od stopnia, w jakim kierujący jest wstanie zawładnąć nad swoim instynktem samozachowawczym. Dla poprawienia stabilności poprzecznej pojazdu kierowca powinien naszym zdaniem pomyśleć o wymianie tylnej osi na szerszą, co spowoduje zrównanie zewnętrznej płaszczyzny kół przednich i tylnych. Naszym zdaniem przesadzono jednak trochę ze skracaniem długości pojazdu, w rezultacie w trakcie jazdy odnosi się ciągłe wrażenie, że maszyna stale próbuje stawać na tylnych kołach. Właśnie fabryczne rozmiary Raptora (jedna z nielicznych jego potencjalnych wad) u niektórych budzą niezadowolenie. Rośli kierowcy mogą narzekać na zbyt krótki rozstaw osi oraz wąskość i wysokość pojazdu, przez co zajmowana przez nich pozycja na Raptorze może nie należeć do komfortowych – uczucie ciasnoty oraz (złudne) wywrotowości w tym przypadku może być dominujące.

Gabaryty japońskiego czterokołowca wskazują na jego przeznaczenie – będzie on niesamowicie skuteczny w jeździe po lasach i wydmach, jak również w podróżach typu cross-country. Z uwagi na moc jego silnika niewątpliwie będzie on również preferowany przez kierowców wyścigowych.
Należy tu również podkreślić wprost genialne rozplanowanie układu komponentów: kierownicy, siedzenia oraz podnóżków. To powoduje, że nawet całodzienna jazda dla większości kierowców (może właśnie z wyjątkiem tych, którzy posiadają ponadnormatywną budowę ciała) będzie odznaczała się przyjemnością i wygodą.

Charakterystyka hamulców jest podobna do zawieszeń: tylny bardzo precyzyjny i skuteczny, w zasadzie nie wymaga żadnych modyfikacji, natomiast przedni nie jest już taki pewny w działaniu, a praca dźwigni sprawia wrażenie zbyt miękkiej. Na pewno przyda się tutaj zamontowanie przewodów w oplocie oraz wymiana płynu hamulcowego.
Opinie o seryjnie montowanych w Raptorze oponach są nieco rozbieżne. Przeważnie słychać głosy wychwalające nowe opony radialne Dunlopa, za ich rewelacyjne zachowanie zarówno na „plażowym” piasku, jak i twardej drodze gruntowej. Niektórzy narzekają jednak na charakterystykę bieżnika, która – ich zdaniem - powoduje słabe trzymanie się pojazdu na boki oraz przyczynia się np. do buksowania kół na trawiastych, podmokłych łąkach.
Narowisty charakter nowej Yamahy podkreśla agresywna stylistyka nadwozia, która przywodzi na myśl przedpotopowego drapieżcę, czającego się do ataku na swą ofiarę. Niewątpliwie image pojazdu jest bardzo nowoczesny – ostatecznie wkroczyliśmy już przecież w dwudziesty pierwszy wiek. Naturalnie konserwatyści w tym względzie poczują się urażeni.

Podsumowując wrażenia, jakie towarzyszyły nam podczas testu, uważamy, że konkurencja będzie miała nie lada problem, aby dosięgnąć poprzeczki tak wysoko postawionej przez Yamahę. Jedynymi pojazdami, które mogłyby naszym zdaniem stawać w szranki z Raptorem, to Honda 400 EX oraz Bombardier DS 650, które posiadają jednak znacznie słabsze silniki, zaś kanadyjski pojazd jest w dodatku dużo cięższy.
Trudno w tej chwili powiedzieć wiele więcej po kilku chwilach spędzonych na grzbiecie Raptora. Dzięki Rafałowi Sonikowi z Krakowa spotkaliśmy się w okolicach Pustyni Błędowskiej, gdzie dokonaliśmy kilku jazd, porównując bezpośrednio Raptora z innymi pojazdami, przede wszystkim Hondą EX 400 i Yamahą Banshee. Oczywiście każdy z nas wyrażał odmienne zdanie, jednak nikt nie miał wątpliwości, że silnikowi Yamahy nic nie dorówna, nawet EX 400 po tuningu. Dłuższy pobyt Raptora w Polsce powinien również dostarczyć odpowiedzi na pytanie o jakość jego obsługi technicznej. Jednak już na pierwszy rzut oka możemy stwierdzić, iż podstawowe czynności (wymiana filtru powietrza czy oleju, a nawet regulacja łańcucha) będą niesamowicie proste i komfortowe.

Podejrzewamy, iż tak jak niegdyś ziemią rządził krwiożerczy Raptor, Yamaha YFM 660R zawładnie współczesnym rynkiem quadów. Jej monstrualny silnik, relatywnie niska waga (zminimalizowana do granic możliwości przez częste wykorzystanie w konstrukcji lekkich stopów aluminium) oraz precyzyjna geometria współtworzą pojazd znakomity, jednak... trochę drogi. Cena 37,5 tysiąca złotych świadczy w tym przypadku jednak wybitnie o jakości produktu.