ATV Polska
A A A

Komfortowy supertraktor - Suzuki Vinson 500

Mr. Quad "Off Road Pl" 04.11.2003
Samo rozszyfrowanie nazwy tego pojazdu niewiele mówi, bo góra Mt. Vinson, będąca najwyższym szczytem Antarktydy, jest odległa i mało znana. Przystępując do testu nowego quada użytkowego Suzuki, mieliśmy nadzieję, że okaże się on godnym następcą lubianego przez nas, przestarzałego już QuadRunnera 500. Suzuki Vinson 500 nie zawiódł naszych oczekiwań.

Poprzednik Vinsona, model LT-F500 QuadRunner, cieszył się w Polsce sporą popularnością. Do dziś wiele z zakupionych przed laty pojazdów jeździ po naszych bezdrożach. Quady te posiadają homologację rolniczego ciągnika i powszechnie postrzegane są jako niemal bezawaryjne. Podobnie jak teraz zastępowane są nowoczesnym Vinsonem, tak niegdyś one zajęły miejsce produkowanego przez kilkanaście lat modelu o bardzo archaicznej konstrukcji LT-F4WD.

[h4]Moc co góry przenosi[/h4]
Silnik Vinsona o pojemności 493 cm³, chłodzony cieczą, należy do bardzo nowoczesnych konstrukcji. Ciekawą koncepcją jest aluminiowy cylinder posiadający w części współpracującej z tłokiem gładź kompozytową (SPSC), która jest znacznie trwalsza od tradycyjnej tulei. Rozwiązanie to od lat z powodzeniem stosowane jest przez konstruktorów Suzuki w motocyklach wyczynowych startujących w motocrossie w celu obniżenia masy pojazdu i polepszenia chłodzenia cylindra. Jak przystało na nowoczesną jednostkę napędową w głowicy znajdują się cztery zawory sterowane w systemie SOHC.

[h4]Multifunkcjonalny joystick[/h4]
Pojazd, który otrzymaliśmy do testów, posiadał napęd automatyczny. Przekładnia pasowa QuadMatic, samodzielnie dostosowująca przełożenie do wymagań terenu, skutecznie działa również przy zjazdach, umożliwiając hamowanie silnikiem natychmiast po odjęciu gazu. Wybieranie trybu pracy przekładni odbywa się przy pomocy joysticka umieszczonego na przednim błotniku, po lewej stronie kierownicy.
Do dyspozycji kierowcy są dwie prędkości jazdy do przodu, położenie neutral, parking oraz bieg wsteczny. Ważną cechą jest możliwość uruchomienia pojazdu w każdym położeniu dźwigni sterującej.

[h4]Komfort nie do przecenienia[/h4]
Zajmujemy miejsce na superwygodnej kanapie wielkości fotela i po przekręceniu kluczyka naszym oczom ukazują się na wyświetlaczu wszystkie potrzebne informacje. Nie trudno zauważyć, że producent poświęcił sporo uwagi, by zapewnić kierowcy doskonałe warunki do podróżowania. Dobrym rozwiązaniem jest między innymi zabezpieczenie jego nóg przed kontaktem z podłożem przez podesty łączące błotniki przednie z tylnymi, które umieszczone są na wysokości podnóżków. Przydaje się również trzylitrowy, wodoszczelny pojemnik w przednim błotniku, w którym przewozić można dokumenty i ważne pakunki.

[h4]Ślizgając się po miękkim[/h4]
Silnik bez chwili wahania reaguje na dodanie gazu i pozwala na bardzo dynamiczną jazdę w terenie. Używając napędu tylnych kół, można się doskonale bawić, jadąc poślizgami po miękkiej nawierzchni. Mechanizm napędu przedniej osi jestzałączany elektrycznie czerwonym przyciskiem umieszczonym na kierownicy nad manetką gazu. Działanie dyferencjału umieszczonego w napędzie kół przednich nie jest odczuwalne na kierownicy podczas skręcania kół.
Zawieszenie przednie ma tradycyjnie solidną budowę składającą z dwóch A-armów i potężnego amortyzatora z 5-stopniową regulacją napięcia sprężyny. Skok przedniego zawieszenia (180 mm) jest wystarczający dla pojazdu tej klasy. Tylne zawieszenia różni się znacznie od tego, które było stosowane w QuadRunnerze LT-F500. I całe szczęście.

[h4]Szczęśliwe modernizacje[/h4]
Rezygnacja z konstrukcji półniezależnego zawieszenia, które było zbyt komfortowe, bo nie zapewniało odpowiedniej stabilności na zakrętach i trawersach, było na pewno dobrym posunięciem. Vinson otrzymał za to potężny wahacz tylny z dwoma, bardzo szeroko rozmieszczonymi amortyzatorami. Skok tylnego zawieszenia (200 mm) nie jest może rewelacyjny w klasie „maxi-quadów”, ale przy sportowej jeździe pojazd nie pochyla się jak jego poprzednik, który w takiej sytuacji przejawiał ochotę do pozbycia się kierowcy niczym niesforny rumak.

[h4]Wyścigowy traktorek[/h4]
Hamulce też są dobrą stroną Vinsona. Suzuki zastosowało na tylnej osi hamulec tarczowy sterowany hydraulicznie. Ciekawostką jest to, że nie pełni on roli hamulca postojowego. Ten umieszczony jest w obudowie przekładni tylnego mostu i działa poprzez blokowanie wału napędzającego tylną oś.
Vinson jest pojazdem, który może spełniać zadania miniaturowego ciągnika rolniczego, ale podczas jazd próbnych, odnosiliśmy wrażenie, że przejawia również bardzo dużą ochotę na wyścigi.
Prędkości maksymalnej nie sprawdzaliśmy, obawiając się uszkodzenia pojazdu do nas nienależącego, ale oscyluje ona w okolicy 100 km/h.

[h4]Estetyka z importu[/h4]
Zamontowanych w Vinsonie lamp, które oświetlają drogę, pozazdrościć mu mogą inne quady. Całość doskonale komponuje się z osłoną przodu przypominającą wyglądem amerykańskie samochody terenowe. Perfekcyjnie zaplanowano również miejsce montażu wyciągarki – aby zamocować płytę montażową, wystarczy tylko wkręcić kilka śrubek. Sprawdziliśmy to, montując bez żadnych problemów wyciągarkę Warn A2500.

[h4]Z myślą o kliencie[/h4]
Trzeba przyznać, że konstruktorzy firmy Suzuki bardzo mocno napracowali się, by spełnić rosnące oczekiwania klientów. Końcowy efekt ich prac jest doskonały. Podkreślić trzeba, że w Vinsonie nie wzrosła masa pojazdu w stosunku do jego poprzednika QuadRunnera LT-F500, zaś nowoczesność rozwiązań poszła w kierunku ułatwienia kierowcy wszelkich czynności.
Biorąc pod uwagę znaną od lat trwałość i odporność na trudy terenu pojazdów marki Suzuki, należy spodziewać się, że Vinson już wkrótce cieszyć się będzie opinią doskonałego quada użytkowego. W walce o klienta będzie miał jednak nieco utrudnione zadanie, gdyż jako pojazd wyposażony w największy silnik wśród quadów Suzuki, o uznanie rywalizować będzie z dużo mocniejszymi czterokołowcami konkurencji: Kawasaki Prairie 650, Yamahą Grizzly 660 i Polarisem Sportsman 700. Czas pokaże, czy w trudnej rzeczywistości rynkowej, pojazd ten da sobie radę.

Dziękuję firmie Polmot-Trading za wypożyczenie wyciągarki do testów. Muszę przyznać, że obserwując jazdę zastępującego mnie w roli kierowcy testowego Narcyza Sadłonia, zazdrościłem mu doskonałej zabawy. Na pewno Narcyz pełniący służbę wojskową w Libanie lepiej zniósł upał w kopalni piasku i dziękuję mu za to zastępstwo. Wolałem nie ryzykować po kontuzji biodra.