ATV Polska
A A A

Szczęśliwa gwiazda Lucky Star SP-250-S – duży maluch z zacięciem sportowym

Robert Giedronowicz 06.01.2007
Gdy quadzik o nazwie [b]Lucky Star SP-250-S[/b] został przywieziony na przyczepce do naszego testu miałem mieszane uczucia. Spojrzałem na niego. Niebrzydki, choć plastikowy. Mały, ale dość szeroki. Z przodu, w czerwonym kolorze, przypomina nieco Hondę, jednak nie jest to japoński produkt. Nie wiadomo czego się spodziewać po takim „wynalazku”. Nie chcieliśmy się dłużej zastanawiać. Zdejmujemy go z przyczepy i bierzemy do naszego testu. Dla tego malucha nie będzie żadnej taryfy ulgowej !

Po dokładnych oględzinach stwierdzamy, że jest całkiem spory jak na malucha w klasie 250 ccm. Szczególnie szerokość jest imponująca. Długość ramion wahaczy przypomina dużo większe sportowe quady. Przystępujemy do pomiarów, z których wynika, że [b]Lucky Star[/b] jest ponad 10 cm szerszy i 15 cm dłuższy od bezpośredniego konkurent w tej klasie – [b]Kymco Mixxer 250[/b] ! Rozstaw osi jest nawet większy o 1,5 cm od dorosłego [b]TRX450R[/b]. Całkiem duży ten quadzik !
Użyte materiały sprawiają bardzo dobre wrażenie. Rama wygląda solidnie, wahacze niczym wyjęte z markowych osiek. Spawy są ładne, plastiki spasowane, podzespoły z wyglądają porządnie. Kanapa jest dość długa i wygodna.
Po sprawdzeniu danych technicznych stwierdzamy, że nasza „gwiazda” jest dość ciężka. 190 kg to nie lekka kawaleria. [b]Kymco 250[/b] ma wagę podobną jak [b]Lucky Star[/b], ale zaawansowane technologicznie quady sportowe są lżejsze. Wspomniany już model [b]Hondy TRX450R[/b] waży o prawie 30 kg mniej.
Sylwetka Lucky Star może się podobać – obudowy są estetyczne i ładne, choć zdecydowanie lepiej wygląda od przodu niż z boku. Na uwagę zasługują sprytnie wpasowane w obudowę lampy: przednia – czołowa, tylna i kierunkowskazy. Plastik wydaje się być dość sztywny, co w przypadku uderzenia zapewne skutkuje pęknięciem. Na pocieszenie dystrybutor podaje, że komplet plastików kosztuje zaledwie około 350 PLN, więc nie zrujnuje to naszego budżetu w przypadku nieszczęśliwej kraksy.
Licznik jest bardzo estetyczny. Składa się z podświetlanego na niebiesko zespolonego LCD, pokazującego najważniejsze dane: prędkość, obroty silnika, poziom paliwa, przebieg całkowity i dzienny oraz kilka innych pomiarów znanych z zaawansowanych liczników rowerowych. Co ważne, licznik można przeskalować w przypadku zmiany rozmiaru opon. W obudowie są jeszcze kontrolki pokazujące włączony bieg, kierunkowskazy i temperaturę cieczy chłodzącej.
Ciekawie włącza się światła: kluczykiem. W stacyjce oprócz pozycji OFF, ON jest także pozycja ON + światła. Na kierownicy można jedynie zmienić ustawienia miedzy światłami mijania lub drogowymi. To praktyczne rozwiązanie stosowane jest także w amerykańskich quadach, choć wymaga przyzwyczajenia. Kluczyk w tym quadzie jest dość ważny. Służy nie tylko do stacyjki, ale także do otworzenia korka paliwa. W samym korku podobało nam się także to, że nie wyjmuje się go całkowicie, lecz uchyla się na metalowym zawiasie. Sprytne. Jedyna obawa jaką mieliśmy, to czy w tym wykonaniu nie wpadnie do środka nieco piachu w przypadku silnego zabrudzenia obudowy.
Trzeci zamek w tym quadziku, gdzie użyjemy naszego klucza to blokada kierownicy. Rozwiązanie stosowane w różnych jednośladach zostało przeniesione do czterokołowca i można teraz nieco utrudnić kradzież poprzez zablokowanie kierownicy. Pomysłowe.

Przyjrzyjmy się przyrządom. Fabrycznie zamontowano wszystko co potrzebne w czterokołowcu. Wszystkie przełączniki są na swoim miejscu, nawet fabrycznie włączniki kierunkowskazów, świateł awaryjnych i klaksonu są pod ręką. Nie ma się do czego doczepić, a nawet trzeba przyznać, że byliśmy zaskoczeni dobrym wykonaniem i kompletnością wyposażenia. Mamy także gniazdo zapalniczki do podłączenia zasilania 12V.

Z przodu i z tyłu zamontowano hamulce tarczowe, które są bardzo wydajne. Po każdym „depnięciu” czuć bardzo skuteczne opóźnienie. Tak powinno być w każdym quadzie. Szczególnie dobrze hamował przy użyciu dźwigni nożnej.
Ciekawostką jest to, że prawy hamulec ręczny jest jedynie hamulcem postojowym. Lewa klamka to hydrauliczny hamulec na tył. Mamy także hamulec nożny działający na przednią i tylną oś i on jest najbardziej skuteczny.
Zainstalowane fabrycznie opony to porządne [b]Maxxis Razr[/b], a nie żadne oszczędnościowe bezfirmówki. Jesteśmy pod wrażeniem, bo wiele droższych quadów ma zakładane gorsze gumy.
Zawieszenie ma sportową charakterystykę: jest dość sztywne, ale w granicach przyzwoitego komfortu resorowania. Skoro quad ma zacięcie sportowe to tak ma być. Lądowania po skoku nie były zbyt przyjemne, bo odczuwane są dość twardo. Dla amatorów prawdziwego sportu zalecane są amortyzatory gazowe przeznaczone do tego modelu, które są dostępne jako opcja u polskiego dystrybutora.

Napęd stanowi jednocylindrowy czterosuwowy, chłodzony cieczą silnik o pojemności [b]249 ccm[/b]. Po uruchomieniu wydaje raczej mdłe odgłosy. Pracuje równo i cicho, ale bez sportowej werwy. Nie bez znaczenia jest tu zapewne tłumik, który mocno go przydusił. Według danych technicznych silnik osiąga przyzwoitą moc [b]18 KM[/b], ale do wykrzesania jej potrzebne są wysokie obroty.
Silnik wyposażony jest w elektryczny i ręczny starter. Ten pierwszy działa bez zarzutu, ale w przypadku braku zasilania można skorzystać z ręcznego szarpaka. Co trzeba pochwalić, to rączka ręcznego startera jest ładnie domykana przez przykręcenie o pół obrotu do korpusu.
Skrzynia biegów jest w pełni automatyczna. Mamy do wyporu przełożenia: 1 – D – N – R. Pozycja 1 to reduktor, a kolejne to dość oczywiste: do przodu, neutralny i wsteczny. Reduktor nie przypomina raczej rozwiązań znanych z quadów przeprawowych, jest to raczej niewielkie zwiększenie przełożenia przydatne na przykład przy stromych podjazdach. My w czasie jazd nie używaliśmy reduktora zbyt często, ale mając na względzie, że mały silniczek może być zbytnio przeciążony w ekstremalnych przejazdach, reduktor może być użyteczny.
Lucky Star SP-250 posiada elektroniczne zabezpieczenie przed pomyłkowym przełączeniem biegów. To nowoczesne skądinąd rozwiązanie nie przypadło nam do gustu. Działa to nieco inaczej niż znanych nam quadach, gdzie blokada jest mechaniczna i biegu nie można zmienić bez wciśnięcia hamulca. Tu biegi można przełączyć, ale każda zmiana przełożenia bez wciśniętego hamulca ręcznego powoduje, że silnik jest elektronicznie wyłączany. Trzeba się przyzwyczaić, żeby przy każdej zmianie biegu najpierw wcisnąć hamulec, a dodatkowo obroty silnika nie mogą być większe niż 2200 obr/min. Powyżej tego poziomu obrotów zaczyna łapać sprzęgło i to zabezpieczenie chroni także przed uszkodzeniem skrzyni biegów. Z powodu naszych przyzwyczajeń, w czasie jazd testowych Lucky gasł nam wielokrotnie - wciąż zapominaliśmy o tym zabezpieczeniu. Naszą frustrację pogłębiał fakt, że przy jednoczesnym wciśnięciu hamulca nożnego i ręcznego, połączonych hydraulicznie „wypycha” się nieco hamulec ręczny i gdy czujnik nie zadziała – system bezpieczeństwa gasi silnik. Na szczęście po każdym „zapomnieniu”, quadzik odpala bez zwłoki po dotknięciu elektrycznego startera - oczywiście na zaciśniętym hamulcu.

Na torze [b]Lucky Star[/b] dostał porządny wycisk. Nie oszczędzaliśmy go wcale, chcąc sprawdzić co potrafi ten malec. Mimo szybkiej jazdy, przeciążania silnika i wielu skoków nic się nie zepsuło, a quad nawet na chwilę nie „osłabł”.
W zakrętach na torze dzięki szerokiemu rozstawowi kół czuliśmy stabilność i dużą pewność prowadzenia. W czasie kręcenia kółek na rampie crossowej ciężko było go dogonić nawet dużo mocniejszymi sprzętami. Szeroki rozstaw ma także inne konsekwencje. Promień skrętu jest dość spory i trzeba czasem „nadrzucić” quada tylnym napędem.
Przy jeździe w trudniejszym terenie okazało się, ze zdolności pokonywania przeszkód są dość ograniczone. Prześwit nie jest zbyt duży, dlatego kilkakrotnie zawieszał nam się na tylnej osi.

Ogólne wrażenia z jazd były pozytywne. Lucky nie jest może rakietą, ale całkiem nieźle sobie radzi. W czasie testu najszybciej udało się go rozpędzić do prędkości 83 km/h. Jeśli do czegoś można mieć uwagę to opóźniony start z zatrzymania. Wydaje się, że ta automatyczna skrzynia potrzebuje wyższych obrotów, żeby przenieść napęd na koła i ruszyć z miejsca. Gdy już ruszy – gna przyzwoicie do przodu, ale na starcie traci ułamek sekundy do konkurentów.

Aktualna cena [b]Lucky Stara SP-250-S[/b] to 14990 PLN, co nie jest kwotą zbyt wygórowaną w porównaniu do konkurentów takich jak [b]Kymco Mixxer 250[/b] za 18900 PLN.

[h3]Podsumowanie[/h3]

Quad [b]Lucky Star[/b] jest chyba spod szczęśliwej gwiazdy. Łatwo mu się udało przebyć test z nami i nie mieliśmy zbytnio powodów do narzekań. Oczywiście w naszych ocenach mamy na uwadze klasę pojemnościową do jakiej należy ten pojazd. Bezpośrednim konkurentem są pojazdy typu [b]Kymco KXR250[/b] czy [b]Bombardier DS250[/b]. Miłym zaskoczeniem jest dobra jakość montażu i użytych materiałów. Wyposażenie jest także bez zarzutu, a nawet można powiedzieć, że jest kompletne i konkurenci tyle nie oferują w cenie podstawowej. Jedyne pytanie, które nas nurtowało, to bezawaryjność w dłuższym okresie użytkowania.
Dla potencjalnych nabywców ważny jest też serwis i dostępność części zamiennych. Sieć serwisowa jest budowana, za to części - jak zapowiada wyłączny dystrybutor w Polsce – są dostępne od ręki z krajowego magazynu w Łodzi. Ważny jest także fakt, że wkrótce pojazd ma uzyskać homologację umożliwiająca poruszanie się po drogach publicznych.
[b]Lucky Star SP-250-S[/b] może być doskonałym pierwszym quadem dla przyszłego zawodnika z zacięciem sportowym, za relatywnie niewielkie pieniądze. Wydaje się, że dzięki sportowej charakterystyce Lucky może być także wykorzystywany przez Młodzików w zawodach sportowych w klasie do 250 ccm, gdzie będzie stanowił mocną konkurencję.

[h3]Zalety:[/h3]
- kompletne i nowoczesne wyposażenie seryjne
- dobra jakość wykonania
- stabilność dzięki szerokiemu rozstawowi kół
- zadowalające osiągi w tej klasie
- skuteczne hamulce tarczowe
- dobre opony Maxxis Razr
- dostępne dodatki tuningowe
- niewygórowana cena

[h3]Wady:[/h3]
- wymagające przyzwyczajenia elektroniczne zabezpieczenie przełączenia biegów
- opóźniony start z miejsca
- sztywne plastiki
- duża masa własna