ATV Polska
A A A

Wszędobylskie czworaczki

Arek Kwiecień "Off Road Pl" 28.05.2002
Wyobraźcie sobie połączenie samochodu terenowego, umożliwiającego bezpieczne i stabilne pokonywanie najtrudniejszych bezdroży, ze swobodą i poczuciem wolności, jakie daje jazda motocyklem - gdy zsumujemy te dwie cechy otrzymamy uniwersalny pojazd quad, zwany motocyklem czterokołowym.

Aktywny wypoczynek i turystyka z roku na rok zyskują nowe rzesze zwolenników. Idealnym środkiem transportu dla wielu osób może być quad, czyli mały, 4-kołowy pojazd, łączący cechy samochodu i motoru. Przekonuje nas o tym Jacek Bujański - były zawodnik w rajdach motocrossowych i enduro, obecnie jeden z głównych twórców nowej w Polsce dyscypliny, jaką są rajdy i wyścigi czterokołowców.

[h4]Dawno temu w Ameryce[/h4]
Jak większość wariacji, nie tylko motoryzacyjnych, pomysł quadów zrodził się w Stanach Zjednoczonych na początku lat 80. XX wieku. Ich bezpośrednimi "przodkami" były trójkołowe motory terenowe, które - choć cieszyły się ogromną popularnością, zwłaszcza wśród młodzieży, i stanowiły idealny środek transportu na plażach i pustyniach - były bardzo wywrotne.

>- Seria niebezpiecznych wypadków spowodowała, że zaczęto myśleć o wycofaniu tych pojazdów z rynku i wtedy właśnie ktoś wpadł na pomysł prostej modyfikacji, która wyeliminowałaby dotychczasowe zagrożenie. Zastąpienie przedniego widelca układem kierowniczym podobnym do samochodowego, przy równoczesnym pozostawieniu klasycznej kierownicy motocyklowej, okazało się strzałem w dziesiątkę - opowiada Jacek Bujański. Pojazd ochrzczono mianem quad (dosłownie: czworaczek), choć określa się nim przede wszystkim wersje sportowe. Terenówki z napędem 4x4 nazywane są zazwyczaj ATV (z ang. All Terrain Vehicle), czyli wszędołaz lub bardziej dosłownie - pojazd na każdy teren.

Jak większość pomysłów zrodzonych w USA, również idea quadów została przejęta i udoskonalona przez Japończyków. Najwięksi na świecie producenci tych pojazdów to oczywiście wielka czwórka: Honda, Suzuki, Kawasaki i Yamaha. Kroku próbują im dotrzymywać amerykańskie firmy Polaris i Arctic Cat oraz australijski Bombardier. Oferta tych marek obejmuje w sumie 73 typy quadów. Jednak i tak większość pasjonatów decyduje się na różnego rodzaju przeróbki zwiększające moc silników i wytrzymałość zawieszeń.

Najmocniejsze seryjne quady, wyposażone w silniki 650 ccm, rozpędzają się do 130 km/h, a po odpowiednich przeróbkach potrafią osiągnąć nawet 160 km/h. Następnym krokiem, podejmowanym przez część firm, są pojazdy z silnikami ponad 700 ccm.

Aż trudno uwierzyć, że ta potężna maszyna, ważąca około 350 kg, jest w stanie znosić taką ekwilibrystykę. Cóż, mistrz Jacek Bujański wie, jak ujarzmiać swoje "czworaczki".

[h4]Polacy nie gęsi...[/h4]
...i swój w(quad) też mają. Do Polski pierwsze czterokołowce trafiły w początkach lat 90. Sprowadzały je osoby prywatne wracające ze Stanów Zjednoczonych. Do oficjalnej sieci sprzedaży jako pierwsza wprowadziła quady firma Suzuki - był to rok 1994. Pierwotnie oferta obejmowała tylko dziecinne modele LT80, ale okazało się, że bardziej niż dzieci, quadami zainteresowali się ich tatusiowie. Tak to się zaczęło. - Na początku - wspomina Jacek Bujański - było nas, posiadaczy quadów, raptem kilkunastu i każdy dysponował innym typem pojazdu. Różniły się wielkością, mocą, rodzajem napędu, ale i tak nie przeszkadzało nam to organizować amatorskich rajdów i zawodów na torach motocrossowych od Sochaczewa, przez Przasnysz, Lublin i kilka innych miejsc, na których wyczynowe quady z napędem 4x4 ścigały się z dziecinnymi "80". To było coś nowego i ludziom bardzo się podobało. Na czym polega wyjątkowość quadów? Zbliżona do samochodowej konstrukcja podwozia zapewnia większy niż w motorze komfort i stabilność w terenie, są też zdecydowanie łatwiejsze w prowadzeniu i do opanowania najważniejszych zasad wystarczy kilka przejażdżek. Praktycznie wszystkie quady są w stanie pokonywać pochyłości o kącie do 45 stopni, zarówno przy jeździe na wprost, jak i po zboczu wzniesienia; radzą sobie też z wodą do głębokości 1 m. Najważniejszą zasadą jest umiejętne balansowanie ciałem, a konkretnie jego środkiem ciężkości. Oznacza to, że np. przy ostrym skręcie w lewo nie wystarczy samo przechylenie tułowia, ale konieczne jest przerzucenie całego ciała na lewą stronę i dociążenie pojazdu (prawie jak podczas sterowania żaglówką). Z kolei przy pokonywaniu stromych wzniesień, jadąc pod górę przesuwamy się maksymalnie do przodu, siadając nawet na baku, natomiast zjeżdżając, odsuwamy się do tyłu. Wyczucie pojazdu oraz trzymanie się wymienionych wyżej zasad oczywiście nie uczyni od razu z nikogo mistrza, ale wystarczy do bezpiecznego podróżowania.
Quady nie muszą oczywiście służyć tylko do uprawiania sportu i turystycznych szaleństw. W polskim prawie o ruchu drogowym istnieje kategoria L5, obejmująca motocykle 3-kołowe, ale rozszerzona na pojazdy 4-kołowe, tzw. kwadrycykle. Quady spełniające te wymagania są rejestrowane jako motocykle, a pozostałe, mające napęd przekazywany poprzez wał, a nie łańcuch, rejestrowane są jako mikrociągniki rolnicze. W pierwszym przypadku konieczne jest oczywiście prawo jazdy kategorii A, w drugim wystarczy jakiekolwiek.

[h4]Jak by tu sobie pojeździć?[/h4]
Szaleństwo terenowych czterokółek nie rozprzestrzeniło się jeszcze w Polsce. Podstawową przeszkodą są oczywiście ceny tych wszędobylskich pojazdów, powodujące, niestety, że wciąż są to zabawki tylko dla ludzi zamożnych. Dziecięce modele, wyposażone w silniczki o pojemności 50 ccm, kosztują od 7 tys. zł, kategoria od 125 do 200 ccm to już wydatek około 20 tys. zł. Najwyższy poziom to quady z napędem 4x4, o pojemności silnika 500 i 650 ccm, których ceny zaczynają się od około 30, a kończą na 50 tys. zł. Niestety, wysokość cen wraz z utrzymaniem, serwisem itd., powodują, że indywidualne wypożyczanie tych pojazdów jest zbyt drogie, by mogło być dla kogokolwiek opłacalne. W kraju działa co prawda kilka firm - takich jak Mr. Quad, którego współwłaścicielem jest Jacek Bujański - zajmujących się organizacją imprez z wykorzystaniem quadów, ale są to zazwyczaj duże spotkania dla firm, mające np. uatrakcyjnić wyjazd szkoleniowy. Wypożyczenie quada na godzinkę czy dwie, tak jak roweru nad morzem czy w górach, jest w zasadzie niemożliwe.

Dodatkowym utrudnieniem dla importerów są wprowadzone niedawno przepisy celne. Dotychczas quady sprowadzane były jako motocykle bądź ciągniki rolnicze, jednak w świetle nowej interpretacji taryfy celnej, są traktowane jak samochody, ale tylko na granicy. Gdy zechcemy je zarejestrować w urzędzie komunikacji, na powrót stają się... motocyklami i ciągnikami rolniczymi.