ATV Polska
A A A

Dos Sertoes: chwile mrożące krew w żyłach, rajdowcy na „mamutach”

Informacja prasowa 29.07.2013
Niedzielny, 3. etap Rajdu Brazylii z pewnością na długo zapadnie w pamięć wszystkim kierowcom. Trasa odcinka specjalnego pozwalała na rozwinięcie ogromnych prędkości, z którymi pojazdy nie tylko jeździły, ale również fruwały, wybijając się na ostro ściętych pagórkach. – Ten oes można porównać do skakania na mamucich skoczniach – mówił na mecie Rafał Sonik, który wygrał trzeci z rzędu etap w nazywanym „Małym Dakarem”, rajdzie Dos Sertoes.
- Poza jazdą typowo górską mieliśmy dziś sporo niesamowicie szybkich odcinków. Droga była poprzecinana zaporami przeciwpowodziowymi. Żeby osiągnąć dobry wynik, musieliśmy przez nie przejeżdżać z maksymalną prędkością. One miały nie raz po trzy metry wysokości. To było niesamowite uczucie i trzeba przyznać, że musiałem pokonać strach. Pamiętam, że jak usiadłem kiedyś na belce startowej Wielkiej Krokwii, to poczułem ucisk w żołądku, a tu „wychodziliśmy z progu” z prędkością 130 km/h czyli szybciej, niż skoczkowie na „mamutach” – opowiadał z przejęciem kapitan Poland National Team.


To jednak nie był koniec niebezpiecznych przygód na trasie niedzielnego etapu. Podczas jednego ze skoków Sonika, na drogę wybiegł kibic żeby zrobić zdjęcie. Co prawda szybko uciekł spod kół, unikając przygniecenia, ale polski rajdowiec przyznał, że w tym momencie włosy stanęły mu dęba i podniosły kask.
Kilka kilometrów dalej krakowianin wyszedł cało z wydaje się jeszcze groźniejszej sytuacji. - Wjechałem w zacieniony zakręt i wyrosła przede mną chmura pyłu. Na ogół w takich sytuacjach wiadomo, że jechał przed nami jakiś zawodnik. Wydało mi się jednak, że chmura jest trochę za duża jak na motocykl i wtedy wyłonił się z niej nagle wielki, czarny tył ciężarówki. Jechała z prędkością 15km/h, a ja ponad 100 km/h szybciej. Zdążyłem tylko zrobić unik i o niespełna metr minąć z lewej strony jej zderzak – relacjonował.
Lider pucharu świata mimo tych kilku niebezpiecznych sytuacji doskonale sprawdził się na trudnej trasie i wygrał trzeci z rzędu etap Rajdu Brazylii z czasem 2:56.16. Za Polakiem na metę wpadli Robert Nahas i Marcelo Medeiros, obaj stracili jednak do niego kilka cennych minut.
W zwycięstwie jest też i jednak łyżka dziegciu, bo wypadkowi na trasie uległ jadący w jednym zespole z Rafałem Sonikiem, motocyklista Julian Villarrubia. Po najeździe na jedną ze wspomnianych skoczni Hiszpan uległ wypadkowi, złamał nogę i został przewieziony do szpitala. – Bardzo mi go żal, ale przy tej prędkości, Julian może mówić o szczęściu – skomentował wypadek kolegi Sonik.
Wyniki 3. etapu:
1. Rafał Sonik 2:56.16
2. Robert Nahas 3:00.10
3. Marcelo Medeiros 3:00.57
Klasyfikacja rajdu Dos Sertoes:
1. Rafał Sonik 8:39.03
2. Robert Nahas + 12.28
3. Marcelo Medeiros +13.28