ATV Polska
A A A

Gorzkie truskawki

17.06.2009
Podkielecka Gmina Bieliny, znana jest w regionie jako truskawkowe zagłębie ale poza tym nie wyróżnia się niczym szczególnym spośród prowincjonalnej polskiej przaśności. Raz do roku festyn, odpust i zabawa w sobotę. Poza tym nuda i nic się nie dzieje, jak w polskim filmie. Ale to miało się zmienić już w najbliższy weekend...


Miało przyjechać ponad 150 quadów i motocykli z terenu całego kraju. Miała być telewizja lokalna, TVN Turbo i gazety oraz tłum kibiców.
Miały być emocje i duch sportowej walki. Miały być duze obroty w sklepach i barach. Miało być kolorowo, głośno i wesoło. Miało być wydarzenie, które rozsławi Gminę Bieliny w środowisku pasjonatów sportu motorowego. Miało być, ale nie będzie.

Szanowni mieszkańcy Bielin i okolic z przykrością informujemy Was, że zawody Enduro o Puchar Truskawki zostają odwołane. Nie będzie imprezy, na którą czekaliście, nie będzie gości, na których liczyliście, nie będzie zysków dla waszych sklepów i punktów gastronomicznych, nie będzie sponsorów, nie będzie sławy i prestiżu płynącego z relacji telewizyjnych, nic nie będzie. Znowu nuda i nic nie będzie się działo. Przepraszam Was w imieniu organizatora KKM Wena. Klubu, który od pół roku przygotowywał te zawody zmagając się z biurokracją i restrykcyjnymi przepisami. Przepraszam w imieniu ochotników, którzy poświęcili własny czas, po to abyście mogli cieszyć się emocjami i wydarzeniem sportowym przez duże "S". Wszyscy Ci ludzie pokonali przeszkody formalne uzyskując szereg wymaganych pozwoleń popartych stosownymi dokumentami. Wyznaczyli atrakcyjną i bezpieczną trasę. Zorganizowali sztab medyczny i zadbali o ogólnopolską promocję medialną. Niestety wszyscy oni okazali się bezradni wobec muru niechęci na jaki napotkali w osobie Wójta Gminy Bieliny pana Sławomira Kopacza. Od początku pan Kopacz deklarował obojętność wobec idei organizacji imprezy na terenie gminy, ale stwierdził, że jeżeli zobaczy pozwolenie od władz leśnych, to sprawa będzie otwarta. Kiedy właściwa zgoda z nadleśnictwa wylądowała na jego biurku zaczęły się dziać rzeczy kuriozalne. Biurokratyczne wymagania wójta sięgnęły granic absurdu. Zażądał pisemnych zgód od właściieli każdego kawałka ziemi, obok którego biegnie trasa zawodów (około 600 dokumentów), ponadto pozwolenia z Zarządu Dróg na przecięcie przez zawodników wąskiej zniszczonej szosy asfaltowej i zgody na przejazd przez rzeczkę od jakiejś instytucji zajmującej się nadzorem melioracyjnym.
KKM Wena to klub, który organizował już niejedne zawody i niejednego już doświadczył w urzędach ale spełnienie wymogów pana Kopacza przerosłoby nawet organizatorów Igrzysk Olimpijskich.
Dziwna jest ta niechęć i asekuracyjny stosunek władz gminy do jakiegokolwiek urozmaicenia życia na administrowanym terenie. Tym bardziej, że Bieliny to nie Nowy York i mieszkańcy raczej nie narzekają na nadmiar atrakcji. Z reguły władzom samorządowym zależy na tego typu wydarzeniach bo niosą one ze sobą wzrost popularności tychże organów pośród elektoratu. Widocznie w Bielinach jest inaczej.

Szanowny Panie Wójcie! Mam do Pana pytanie. Dlaczego zrobił to Pan swojej Gminie i swoim wyborcom? Dlaczego pozbawił ich pan możliwości bezpośredniego uczestniczenia w imprezie sportowej? Dlaczego pozbawił Pan ich sklepy i firmy szansy na zarobienie pieniędzy z tytułu obsługi przybyłych kibiców i zawodników? Dlaczego pozbawił Pan swoją Gminę okazji do promocji w mediach lokalnych i krajowych? Oczywiście nie oczekuję, że odpowie Pan na te pytania ale mam nadzieję, że Pański elektorat zada je Panu podczas najbliższych wyborów samorządowych.


KKM Wena