ATV Polska
A A A

Nieznani sąsiedzi

atvpuszczykowo.pl 05.12.2008
Letni urlop za granicą kojarzony jest zwykle ze słońcem, piaskiem i komfortowymi warunkami gdzieś na południu Europy. Są jednak bardziej zwariowane pomysły na wyjazd zagraniczny latem w zupełnie innym kierunku i to w dodatku bez biura podróży i gwarancji satysfakcji klienta. Takim właśnie pomysłem był rajd quadowy Polska – Litwa – Łotwa – Estonia zorganizowany przez grupę zapaleńców z ATV Team Puszczykowo.

Kraje nadbałtyckie leżą tak blisko Polski, ale jak się okazuje, są bardzo mało znane i rzadko wybierane jako cel wakacyjnych wyjazdów Polaków. Pomysł na wyjazd był pozornie prosty: przejechać przez Litwę, Łotwę i Estonię w tydzień na quadach, najlepiej po bezdrożach i przywieźć niesamowite wspomnienia.

Start rajdu piątek rano w Puszczykowie. Quady w pełnym rynsztunku, zapakowane torby, namioty, jedzenie, śpiwory, części zamienne oraz wszystko, co może być potrzebne w mającej liczyć około 2000km wyprawie. Osiem quadów ładujemy na lawetę z przyczepą a sami wsiadamy do busa i ruszamy w kierunku Suwałk. Droga na północno wschodni kraniec Polski bardzo się dłuży ale za to był czas na wymianę spostrzeżeń co nas czeka za wschodnią granicą Polski. Niektórym się zdawało, że to nadal czasy armii czerwonej i przywitają nas tylko lufy karabinów i niskooktanowa benzyna.

Przenocowaliśmy w gospodarstwie agroturystycznym w okolicy Suwałk i rano ruszyliśmy już quadami w kierunku granicy. Ostatnie tankowanie w Polsce, zakupy w Lidlu i już po 45 minutach drogi przywitały nas puste budynki przejścia granicznego. Bo przecież kraje nadbałtyckie tak jak Polska są w strefie Schengen i nikt na granicy na nas nie czekał. Szybko ustawiamy się do zdjęcia pod tablicą z napisem Lietuva i już pędzimy droga asfaltową w kierunku Litewskiego wybrzeża morza bałtyckiego. Na czele szyku Komandor Jonko z nawigacją wybiera najciekawszą drogę. Z tyłu Prezes pilnuje czy nikt się nie zgubi. Wszyscy w klubowych koszulkach z flagami Polski przytroczonymi do bagażników, wyglądamy jak grupa uderzeniowa i wzbudzamy wielkie zainteresowanie kierowców i przechodniów. Udaje nam się tego dnia znaleźć po drodze kilka fajnych szutrowych dróg i zaliczyć niezłą przeprawę przez gęsty las i błoto. Przekroczyliśmy rzekę Niemen i nocleg znaleźliśmy w miejscowości Taurage w hotelu robotniczym.

Poranek następnego dnia wita nas deszczem ale dla ekipy podróżującej na quadach oznacza to tylko mniejszy kurz na drogach i więcej błota w terenie a na to wszyscy czekają. Tego dnia zaliczamy przeprawę przez niewielką rzekę, kilka bardzo malowniczych przejazdów przez pola, łąki i lasy. Znaleźliśmy też niezły tor wyścigowy urządzony w starym wyrobisku żwirowni, gdzie można się było nieźle pościgać. Późnym popołudniem docieramy na do nadmorskiego kurortu Palanga. Bilans dnia: quad Tomka poważnie uszkodzony, nie wiadomo czy dalej pojedzie, reszta uczestników zadowolona i dociera do nad „Długi”, który z polski gonił nas samochodem osobowym z kierowcą, przyczepą i swoim quadem.

Piękne szerokie plaże i przepiękne widoki nad morzem sprawiły, że następnego dnia ruszamy samym brzegiem morza w kierunku granicy łotewskiej. Prezes zabiera Tomka jako pasażera bo jego quad wraca do Polski. Trudno nawet opisać emocje, jakie nam towarzyszą gdy jedziemy ponad 80km/h po pustych plażach. Wydaje się, że Quady są właśnie do tego stworzone. Popisy, skoki, młynki na piachu słowem rewelacyjna zabawa. Okazuje się jednak, że jazda quadem to naprawdę urazowy sport, gdy „Kompot” łamie sobie obojczyk podczas upadku. Pechowiec został opatrzony w szpitalu i wraca do Polski. Teraz już trochę spokojniej ruszamy w kierunku miejscowości Liepaja na Łotwie. Noc spędziliśmy w namiotach nad samych brzegiem Bałtyku przy ruinach poniemieckich wojskowych umocnień nabrzeżnych.

Kolejny dzień to przejazd do Rygi ponad 300km prawie wyłącznie po drogach asfaltowych. Nie mamy jednak wyboru jeżeli chcemy dotrzeć do granic Estonii i wrócić do Polski przed końcem tygodnia. Wbrew wcześniejszym obawom podczas całej naszej podróży nie mieliśmy żadnych problemów z tankowaniem, płaceniem kartą kredytową czy znalezieniem noclegów. Jedzenie na Litwie było wyśmienite i do tego w całkiem przystępnych cenach. Krajobrazy częściowo podobne do polskich ale o wiele więcej łąk i nieużytków. Poza tym ogromne ilości bocianów, nawet całe stada! To widok nieznany w Polsce. Prawie wszystkie boczne drogi w krajach nadbałtyckich są bardzo szerokie i wyłożone tłuczniem wapiennym. Leśne drogi w Polsce najczęściej prowadzą do mniejszych wsi lub miejscowości, zawsze gdzieś można dojechać. Tu bardzo często zdarzało się że droga prowadziła na prywatną posesję i trzeba było się szybko ewakuować. Najgorzej oczywiście mają osoby jadące na końcu grupy, bo nigdy nie wiadomo kiedy gospodarz postanowi nas przegonić np. ciągnikiem.

Z okolic Rygi skierowaliśmy się do granicy Estonii. Było już jasne, że nie zdążymy dojechać aż do Tallina, tak jak planowaliśmy, ale za wszelką cenę chcieliśmy przekroczyć granicę ostatniego państwa na trasie naszego rajdu. Im wyżej na północ zabudowania i krajobrazy były coraz bardziej „skandynawskie”. Na Łotwie mijaliśmy biedne małe miejscowości i miejsca, w których widać było stare komunistyczne budynki wymagające naprawy ale było też wiele bardzo skromnych ale ładnych miejsc. Najdalej wysunięty na północ punkt naszej wyprawy to malowniczy Hotel nad morzem, gdzie z dumą mogliśmy powiedzieć: Melduję wykonanie planu Panie Prezesie.

W drodze powrotnej mieliśmy okazję poszaleć w cięższym terenie. Czasami nawet niewinnie wyglądające miejsca dawały nam wycisk. Wiele razy używaliśmy wyciągarek, czasami nawet siekiery żeby utorować sobie drogę przez las. Zaliczyliśmy jazdę po ogromnych kamieniach na plażach na Łotwie. Przedzieraliśmy się przez świeżo wyrąbany las i pędziliśmy po łąkach i nieużytkach. Sprzęt z małymi wyjątkami sprawdził się znakomicie. Spotkani ludzie byli nam bardzo życzliwi i zawsze zadawali ten sam zestaw pytań: ile kosztuje kład, jak szybko jedzie i ile pali na setkę… i tak do znudzenia…

[l=http://www.atvpuszczykowo.pl/] www.atvpuszczykowo.pl [/l]