ATV Polska
A A A

Przeprawowy Puchar Polski ATV PZM Dragon Winch 2014 – zaskakujący i nieprzewidywalny pod każdym względem finał

Krzysztof Sutkowski Motorsportmedia 13.11.2014

To była niezwykła runda, która zaskoczyła zarówno uczestników, jak i samych organizatorów, a przy tym udowodniła, że można połączyć offroad z ekologią

 

Choć trzecia runda Przeprawowego Pucharu Polski ATV/PZM, organizowanego przez Polskie Stowarzyszenie Czterokołowców- ATV Polska, pod nadzorem Polskiego Związku Motorowego zakończyła się ponad trzy tygodnie temu, to wciąż jest gorący temat zarówno wśród uczestników, jak i organizatorów. Pierwsi wspominają jego przebieg skupiając się na swojej jeździe, technice, oraz duchowych i cielesnych doznaniach. Drudzy natomiast, po wsłuchaniu się w opinie uczestników pełną parą ruszają z przygotowaniami do przyszłego sezonu. Będzie to już drugi rok od momentu, kiedy to rajdy organizowane przez ATV Polska trafiły pod skrzydła Polskiego Związku Motorowego i otrzymały miano Pucharu Polski. Jednak do przyszłości rajdu wrócimy później, a w tej chwili skupimy się na przeszłości, zarówno tej bliskiej, jak i dalszej oraz bardzo dalekiej.

 

Ekologia i offroad w harmonii

 

Jeśli śledzicie światek przepraw quadowych to zapewne wiecie, że tegoroczny finał odbył się na poligonie w Drawsku Pomorskim. Jest to niezwykłe miejsce. Z jednej strony to największy w Europie i zarazem wyposażony w najnowocześniejszy sprzęt ośrodek szkolenia wojsk lądowych w Europie, na którym oprócz Polaków szkolą się żołnierze wojsk wszystkich krajów NATO. Z drugiej strony na jego powierzchni bliskiej 40 tys. ha żyje wiele gatunków zwierząt objętych ochroną, jak wilki, czy żubry, a także prowadzone są uprawy wymierających roślin. Jednocześnie jest to raj dla wszystkich kochających offroad. Od lat odbywa się na nim wiele imprez i rajdów, jak MT Rally, czy słynny Drezno-Wrocław. Dzięki świetnemu zarządzaniu Poligon Drawsko godzi ze sobą wojsko, ekologię i offroad, co w naszym kraju jest niezwykłym osiągnięciem. Stworzenie w tym miejscu rajdu dla quadów było jednym z marzeń Jacka Bujańskiego i dopiął swego.

 

„Od 17 lat jeździłem na Poligon Drawsko przy każdej możliwej okazji. Brałem udział w rajdach, pomagałem w realizacji programu „Selekcja”, dającemu szanse młodym ludziom dostania się do elitarnych jednostek specjalnych, tylko po to aby móc tam jeździć. Marzyłem, aby zrobić w tym miejscu rajd quadowy i w końcu mi się to udało. Chciałbym w tym miejscu podziękować Stowarzyszeniu 4x4 Drawsko Pomorskie. To grupa niezwykłych pasjonatów offroadu, znających niemal każdy metr kwadratowy poligonu. Dzięki nim udało się przygotować trasę, strefę kibica, miejsca tankowania i panować logistycznie nad całym rajdem” - mówi Jacek Bujański, Sędzia Główny Przeprawowego Pucharu Polski.

 

Priorytet – pokazać rajd publiczności

 

Rajdy offroadowe, a zwłaszcza przeprawowe są trudno dostępne dla kibiców. Tych widzi się najczęściej w bazach rajdu, podczas prezentacji zawodników oraz startu i na mecie. Bo jak tu kogoś podpatrzeć, gdy w jednej chwili 100 maszyn rozjeżdża się we wszystkie strony świata z prędkością, jaką fabryka dała. Nawet jeśli posiada się pojazd, który poradzi sobie z dojazdem w trudniejszym terenie to znalezienie ciekawego miejsca rywalizacji zawodników na tak ogromnej powierzchni, tym samym nie wkraczając w miejsca zabronione, jest bardzo ciężkie. Jednak organizatorzy postanowili za wszelką cenę pokazać rajd ludziom i cel swój osiągnęli. Dzięki pomocy osób ze Stowarzyszenia „4x4 Drawsko Pomorskie” powstał niezwykle widowiskowy odcinek specjalny, z licznymi pieczątkami, które zdobyć można było na wiele sposobów. OS ten połączono ze strefą kibica i umiejscowiono go zaledwie 3 km od samego Drawska. Do oznaczonego flagami i namiotami sponsorów punktu widokowego przybywały liczne grupy osób. Na podstawie ich zachowania można byłoby stwierdzić żartobliwie, że to loża szyderców, a nie strefa kibica. Widać było na ich twarzach dobrą zabawę, ale tak naprawdę bacznie obserwowali techniki, pomysły na pokonanie danych przeszkód najlepszych quadowców w Polsce. A jakie te przeszkody były?

 

Tereny, jakich poza poligonami na marne szukać

 

Przede wszystkim niezwykle zróżnicowane, nieprzewidywalne i często zdradliwe. Poligony charakteryzują tereny, które w naturalny sposób praktycznie nie mogłyby powstać. Szerokie na kilkaset metrów i długie na kilka, bądź kilkanaście kilometrów pasy czołgowe, strome podjazdy, zjazdy, trawersy, gruzowiska z dużymi i ostrymi kamieniami, kratery o nieznanej głębokości wypełnione wodą , jeziora, bagna itp. Track, po którym poruszali się uczestnicy został przemyślany w ten sposób, aby zawodnicy mogli się zmierzyć z każdym z tych elementów w odpowiednim czasie. Trudne, wyczerpujące fizycznie pieczątki przeplatały się z kilkukilometrowymi przejazdami po czołgówkach, gdzie uczestnicy mogli dać upust swojej fantazji i rozpędzić swoje maszyny do granic możliwości. Jazda quadem z prędkością przekraczającą 100 km/h, po szerokich piaszczystych pasach, z hopkami i lejami, wyjeżdżonymi przez czołgi powoduje naprawdę ogromnego banana na twarzy, a siły utracone na poprzednim OSie nagle wracają, a tych było potrzeba dużo, aby w ciągu kilkunastu godzin nieustannej jazdy zdobyć wszystkie pieczątki. Nie tylko siła fizyczna była potrzebna lecz również, a może nawet przede wszystkim, siła psychiczna oraz dobra współpraca z teampartnerami. Jednak tych cech quadowcom, biorącym udział w rajdach Przeprawowego Pucharu ATV PZM nigdy nie brakowało. Nie straszne im trawersy o długości kilkudziesięciu metrów, czy pływaniem quadem po pieczątki w pełnym zanurzeniu. Są to bez wątpienia najlepsi quadowi offroadowcy w Polsce i z pewnością należą do czołówki Europy.

 

„Poziom jest bardzo, bardzo wysoki. Przygotowania trasy rozpoczynamy wspólnie z Tomaszem Kudełką, Patrykiem Woźniakiem, Norbertem Mikulskim i Kacprem Grabowskim już dwa tygodnie przed rozpoczęciem rajdu. Każdy z nas ma inny styl i inne pomysły, ale chyba nie jesteśmy w stanie powiesić takiej pieczątki, której nikt by nie zdobył. Gdybyśmy powiesili tyle pieczątek i o takim stopniu trudności, jak teraz 3, 4 lata temu, to na mecie przebieralibyśmy nogami z miejsca na miejsce, aż w końcu ktoś przyjedzie. Zawodnicy albo nie zdobyliby wszystkich pieczątek, albo nie zmieściliby się w czasie. W tej chwili jest sporo osób, które przyjeżdżają na spokojnie przed czasem, ze wszystkimi pieczątkami” - komentuje Jacek Bujański.

 

Quadowcy godni naśladowania

 

Jednak siła fizyczna, psychiczna, kunszt jazdy, współpraca, odwaga to nie jedyne cechy godne podziwu u uczestników III rundy Przeprawowego Pucharu Polski ATV PZM Dragon Winch 2014. Wykazali się oni znacznie ważniejszymi wartościami, godnymi naśladowania, którymi są poszanowanie przyrody, ludzkiej pracy i okazanej im gościnności. Ogół polskiego społeczeństwa jest negatywnie nastawiona do osób jeżdżących po bezdrożach na quadach, czy motocyklach. Jesteśmy znienawidzeni do tego stopnia, że na sam nasz widok wzywana jest policja, a w lasach między drzewami rozciągane są linki, niczym sidła na dziką zwierzynę. Ta nienawiść, sięgająca prób pozbawienia nas życia (bo tak trzeba nazwać rozwieszanie lin między drzewami na wysokości szyi) nie wzięła się znikąd. Kiedyś niestety bardzo często słyszało się o zniszczonych uprawach, terenach leśnych również w miejscach rezerwatów, nawet stokach narciarskich. Dziś jednak to się zmienia i osoby, które naprawdę kochają offroad, bez względu na jego rodzaj, szanują tereny, po których mogą jeździć. Wiemy, że takich miejsc jest coraz mniej, dlatego każdy, kto chce wrócić w dane miejsce szanuje je i przestrzega wytyczonych zasad. Tak właśnie było i w tym przypadku. Organizatorzy imprezy otwarcie mówią o jej uczestnikach, jako o osobach godnych naśladowania.

 

„Po każdej rundzie Przeprawowego Pucharu Polski tereny, po których przebiega trasa oraz wokół niej są szczegółowo sprawdzane przez zarządców oraz leśników. Gdy okazuje się, że za naszą sprawą powstały szkody, musimy opłacić wysokie kary i liczyć się z tym, że nigdy już nie zostaniemy wpuszczeni na te tereny. W przeszłości niestety mieliśmy takie sytuacje. W przypadku tej rundy możemy z radością stwierdzić, że zawodnicy przyjeżdżający na nasze zawody są zdyscyplinowani i nie wyjeżdżają poza wyznaczone przez track trasy. Trzymają się możliwie blisko linii, jaką mają wgraną w swoje nawigacje, bo wiedzą czym to grozi. Stanęli na wysokości zadania i uszanowali to, że jesteśmy gośćmi. Po przeprowadzonej po rajdzie kontroli terenów zarządcy poligonu nie mieli do nas zastrzeżeń, dlatego jesteśmy dumni z naszych quadowców”- mówi Prezes ATV Polska Dorota Lechowicz-Gustab.

 

Poligon zaskoczył również organizatorów

 

Militarna runda tegorocznego cyklu Przeprawowego Pucharu Polski swoją nieprzewidywalnością zaskakiwała nie tylko uczestników, ale także organizatorów. Pierwszą niespodzianką, z jaką musieli się zmierzyć twórcy rajdu to przedłużające się ćwiczenia wojsk amerykańskich, które w tym czasie się odbywały na poligonie. Planowany start zawodników był przewidziany na piątkowy wieczór, o godzinie 22:00. Jak się okazało wciąż trwały ćwiczenia strzelnicze z moździerzy, a pociski spadały dokładnie w miejsce, gdzie rozmieszczono około 20 pieczątek. Mimo wcześniejszych ustaleń z dowództwem poligonu i z góry określonego harmonogramu nie można było nic zrobić, oprócz wyczekiwania na zakończenie ćwiczeń i otrzymania zielonego światła do startu. Na szczęście to światło pojawiło się o północy, ale mogło być również tak, że start odbyłby się dopiero następnego dnia. Kolejny problem wynikł ze strefą tankowania, która początkowo miała się mieścić na OSie ze strefą kibica. Jednak od dnia planowania i układania trasy do rozpoczęcia rajdu minęło dwa tygodnie, a przez ten czas zmieniły się warunki pogodowe. W związku z tym zawodnikom paliwo zaczęło się kończyć już po około 60 km, a nie jak wcześniej zakładano po 100 km. W jego rozwiązaniu pomógł samochód techniczny Stowarzyszenia „4x4 Drawsko Pomorskie”, który na prośbę zawodników dostarczał im ich kanistry z paliwem. Ostatnią z większych niedogodności, z jaką musieli zmierzyć się organizatorzy, a także sami uczestnicy to baza noclegowa. Po ubiegłorocznej finałowej rundzie PPP, która miała miejsce na terenach gminy Golub-Dobrzyń, w kwestii bazy noclegowej poprzeczka wisiała bardzo wysoko. Niestety takich obiektów, jak Osada Karbówko, który dysponuje miejscami noclegowymi dla około 200 osób, parkingiem na 100 quadów i podobną liczbę aut, a przy tym jest w stanie przygotować biesiadę dla uczestników, ich rodzin, gości, sponsorów, partnerów rajdu i samych organizatorów, w okolicy Poligonu Drawsko nie ma, a wszystkie bazy wojskowe były w pełni obłożone. Nie mniej atmosferę tworzą ludzie, nie miejsce, dlatego zabawa była udana. A oto krótkie podsumowanie rajdu widzianego oczami organizatorów.

„Zakończyliśmy już drugi sezon Przeprawowego Pucharu Polski ATV PZM. Dwa lata doświadczeń i współpracy z Polskim Związkiem Motorowym, sponsorami, partnerami, osobami, które nam pomagają podczas każdej z rund pozwoliły nam wypracować drogę, którą chcemy podążać podczas organizacji kolejnych edycji rajdu. Formuła ta wymusiła na nas wiele reguł, jak ochrona środowiska, badanie poziomu głośności pojazdów, badanie trzeźwości zawodników, kontrola bezpieczeństwa, których bezwzględnie należy przestrzegać. To daje widoczne efekty i korzyści. Sponsorzy oraz partnerzy, oprócz licznych nagród pomagają nam w realizacji naszych pomysłów odnośnie miejsc i tras. Zespół medyczny Off Road Rescue Team dba o bezpieczeństwo uczestników i w przypadku groźnych incydentów jest w stanie dotrzeć do poszkodowanych niemal w każdy teren. Mechanicy z Quad Kliniki oraz MultiMoto w bazie rajdu przez cały czas gdy jest otwarta trasa są gotowi pomóc w awariach pojazdów. Grupy takie jak Stowarzyszenie „4x4 Drawsko Pomorskie” nieustannie poruszają się po całym terenie, zapewniając odpowiednią logistykę. Na koniec tego w pełni udanego, drugiego sezonu z Przeprawowym Pucharem Polski dziękujemy serdecznie Sponsorowi Tytularnemu, którym jest firma Dragon Winch; Sponsorowi Głównemu – Taurus Sea Power, będącemu importerem pojazdów marki Can-am, Sponsorom wspierającym: Blue Bike, ATV Bieszczady, Moto Mikulski, GARMIN, Seven Guard, Szekla 4x4; Serwisowi technicznemu reprezentowanym przez firmy MultiMoto oraz Quad Klinika; naszym ratownikom z Offroad Rescue Team; Patronom medialnym w postaci portali oraz prasy Terenowo.pl, MOTOCYKL, Ścigacz.pl, OFF-ROAD.pl, Auto Świat, Terenwizja. Dziękujemy Panu Zbigniewowi Ptakowi, Burmistrzowi Drawska Pomorskiego za objęcie III Rundy Honorowym Patronatem. Dziękujemy także wszystkim, którzy przyczynili się do tego realizacji tego rajdu, a nie zostali wymienieni. Osób tych jest tyle, że nie sposób wymienić, jednak pamiętamy o Was.” - podsumowuje Jacek Bujański.

 

Choć dopiero co zakończył się tegoroczny sezon z Przeprawowym Pucharem Polski ATV PZM Dragon Winch, to już pełną parą ruszyły przygotowania do przyszłego roku. Organizatorzy nie chcą wiele zdradzić, ale pewne jest to, że za rok będziemy mogli poznać pierwszego w historii Mistrza Polski rajdów przeprawowych quadów! Dzięki dobremu wrażeniu, jaki pozostawili po sobie uczestnicy tegorocznego finału, są oni mile widziani na Poligonie Drawsko. Nie zabraknie także z pewnością górskiej rundy, zatem każdy znów znajdzie z pewnością coś dla siebie. Do zobaczenia 24 kwietnia 2015 roku w Natura Park w Stężnicy!

 

 

Więcej informacji na www.atvpolska.pl

 

Zobacz galerię