ATV Polska
A A A

Relacja z IV rundy Pucharu PZM w Cross Country Quadów w Lidzbarku Warmińskim

GALILEUSZ 19.08.2007
W dniach 11-12 sierpnia odbyły się zawody [b]IV rundy Pucharu PZM w Cross Country Quadów.[/b] Wakacyjny termin spowodował mniejszą frekwencję niż wcześniejsze rundy, jednak zawodnicy ścisłej czołówki stawili się w komplecie, żeby walczyć o cenne punkty.
Pogoda była wprost idealna do rozegrania takich zawodów – przestało podać, zaczęło wychodzić słoneczko i nie było zbyt gorąco - zalewie 22 stopnie. Dzięki temu zawodnicy mieli komfort jazdy bez kurzu i nadmiaru błota w „pięknych okolicznościach przyrody”, niczym na wakacyjnej przejażdżce.


Zawody rozegrano w [b]Krzyżowej Górze[/b], nieopodal [b]Lidzbarka Warmińskiego[/b] w pobliżu… wyciągu narciarskiego.
Tak, tak to nie pomyłka. W zimie można tam pojeździć na nartach, a w lecie te prawie dwustumetrowe wzniesienia stały się areną pasjonującej rywalizacji quadów.
Ta ciekawa, urozmaicona trasa nie była jednak bardzo wymagająca. Jedynie strome i długie podjazdy dawały się we znaki silnikom słabszych quadów. Jeszcze na niektórych zjazdach trzeba było zachować należytą ostrożność i przy małej ilości zakrętów można tak było jeździć i jeździć bez końca.

Najbardziej zacięta walka toczyła się w klasie [b]2K[/b], gdzie stawiła się prawie cała śmietanka quadowa. Wystarczy wymienić nazwiska [b]Pawła Sobczyka[/b], [b]Rafała Sonika[/b], [b]Jacka Stelmaszyka[/b], [b]Grzegorza Brzozowskiego[/b], żeby nabrać respektu. A przecież oprócz tych utytułowanych startuje wielu młodych – gniewnych czyhających na potknięcia mistrzów.

W obu rajdach bezkonkurencyjnym był Paweł Sobczyk na Yamaha YFZ450, uznawany za najszybszego quadowca w Polsce. Gdy nie przydarzy mu się żadna awaria to jest nie do pokonania, a reszta mogła jedynie walczyć o kolejne miejsca na podium.
Pierwszego dnia świetnie pojechał także Jacek Stelmaszyk (Yamaha), który zajął drugie miejsce. Jako trzeci dojechał Grzegorz Brzozowski (KTM), a dopiero czwarty był Rafał Sonik. Różnice między nimi były niewielkie, a zacięta rywalizacja Sonika z „Brzozą” jest powszechnie znana wtajemniczonym.
Drugiego dnia Sobczyk znowu nie dał szans rywalom, a na kolejnych miejscach nastąpiły małe przetasowania o jedno „oczko” za sprawą Jacka Stelmaszyka, który złapał gumę, stracił mnóstwo czasu i ukończył rajd dopiero na 11 miejscu. Wykorzystał to Grzegorz Brzozowski zajmując dobre drugie miejsce, a Rafał Sonik był trzeci.
Trzeba też wspomnieć najlepiej jeżdżącego juniora w tej klasie: [b]Łukasza Eliasza[/b] (Yamaha), który pierwszego dnia miał awarię w układzie elektrycznym, ale drugiego dnia zajął świetne czwarte miejsce, rywalizując z czołówką „wyjadaczy” bez żadnych kompleksów. Dobrze pojechał także [b]Piotr Majkowski[/b] (Suzuki), który wystartował jedynie drugiego dnia i zajął piąte miejsce.

W klasie [b]4K[/b] najlepsi obecnie jeźdźcy w Polsce czyli [b]Damian Rajczyk[/b] i [b]Roman Eliasz[/b] (obaj na Renegade 800) walczyli do upadłego o punkty. Pierwszego dnia Rajczyk miał kłopoty sprzętowe, które wykorzystał Eliasz wychodząc na prowadzenie. Eliasz prowadzenia już nie oddał do końca rajdu. O drugie miejsce z Rajczykiem walczył [b]Robert Giedronowicz[/b] (Outlander 800), który wyprzedził Rajczyka, ale na decydującej prostej ścigając się równolegle z Rajczykiem zaliczył efektowny upadek na oczach publiczności, na szczęście bez kontuzji. W efekcie ukończył zawody na trzecim miejscu.
Wszystkim startującym na Bombardierach silniki przechodziły w stan awaryjny z powodu przegrzania, po wjeździe na strome podjazdy, co komplikowało możliwość sprawnej jazdy.
Drugiego dnia Rajczyk nie pozostawił reszcie złudzeń. Wyszedł na prowadzenie zdobywając taką przewagę, że był poza zasięgiem kogokolwiek. Drugie miejsce zajął niezawodny Roman Eliasz. Na trzeciej pozycji jechał przez ponad godzinę Robert Giedronowicz, jednak miał pecha łapiąc „gumy” w kolejnych kołach. W ostatnich 15 minutach jadąc na trzech „flakach” – dwóch z przodu i jednym z tyłu stracił trzecią pozycję na rzecz [b]Klaudiusza Rostkowskiego[/b] (Grizzly 700).

W klasie [b]Młodzik ATV[/b] do 250 ccm dominowały dwusuwowe Yamahy Blaster. Na starcie nie dawały szans czterosuwowym Lucky Starom 250. Najlepszym zawodnikiem był [b]Tomasz Kaniewski[/b] (Yamaha) który wygrał przekonywująco w obu rajdach. Jednak na największe brawa zasługiwał [b]Jacek Giedronowicz[/b] (Lucky Star 250), który wykazał się niezwykłą walecznością. W pierwszym dniu zajął drugie miejsce, a w drugim – trzecie, ale osiągnął to w pięknym stylu. Na starcie jego czterosuwowy LS 250 zostawał z tyłu, nie mając szans z dwusuwowymi Yamahami, więc swoją pozycję musiał wywalczyć wyprzedzając kolejnych przeciwników na trasie. Trzecie miejsce w zawodach zajął [b]Jan Przybył[/b] na Yamaha Blaster.

Zawody naprawdę udane, ciekawa trasa i doskonała pogoda sprawiły że wszyscy byli zadowoleni z przerwanego urlopu. Niestety nie obyło się bez małych wpadek. Organizator nie przygotował elektronicznych czujek i przy pomiarach dochodziło do pomyłek, które w całości nie są wyjaśnione do chwili obecnej.

Zobacz galerię