ATV Polska
A A A

Sezon ATV 2001 - podsumowanie

Mr. Quad 28.02.2002
Zakończony niedawno sezon 2001 można śmiało uznać za jak dotąd najważniejszy w historii sportu ATV w Polsce. Dwie dyscypliny z udziałem czterokółek, czyli enduro i żużel już chyba na stałe wejdą do kalendarza imprez PZMot i - miejmy nadzieję - będą się dynamicznie rozwijać.

Zakończony niedawno sezon 2001 można śmiało uznać za jak dotąd najważniejszy w historii sportu ATV w Polsce. Dwie dyscypliny z udziałem czterokółek, czyli enduro i żużel już chyba na stałe wejdą do kalendarza imprez PZMot i - miejmy nadzieję - będą się dynamicznie rozwijać. Nadeszła jesienna słota, za chwilę spadnie śnieg, tak więc nadszedł czas na podsumowania.

[h4]Enduro Quad[/h4]
W numerze 6 (18) / 20001 „OFF-ROAD PL” opisywałem pierwszą część sezonu w rajdach enduro, ale na koniec czekały na nas dwa jeszcze trudniejsze rajdy. Pierwszy z nich miał miejsce w Nowym Kościele, który przywitał zawodników deszczową pogodą zamieniającą górskie ścieżki w potoki błota. W efekcie na trasie czyhały na nas liczne grzęzawiska, które skutecznie potrafiły zassać pojazdy. Zdarzyło się nawet, że na jednym z odcinków kilka quadów zablokowało podjazd i wszyscy wspólnymi siłami zmuszeni byli je wyciągać, choć trudne warunki nie pozwalały nam nawet utrzymać się na nogach. Mój pojazd przy próbie ominięcia „korka” tak nieszczęśliwie skoziołkował, że zaklinował się na drzewie i dopiero pomoc dziesięciu zawodników wyposażonych w linę pozwoliła oderwać go od pnia. Gdyby nie oni zmuszony byłbym prawdopodobnie czekać na przyjazd leśników ze specjalistycznym sprzętem do zrywki. Ale takie właśnie jest enduro, które rządzi się swoimi prawami, nie zawsze dającymi się lubić. Do mety docieraliśmy zwykle ogromnie zmęczeni czekaniem na PKC-ach oraz oblepieni błotem, którego waga na naszych kombinezonach sięgała czasami dwudziestu kilogramów. Nasze wysiłki zostały jednak docenione przez kibiców, którzy oczekiwali na nas aż do ostatniego przejazdu.

Ostatni rajd w Ostródzie rozegrany został piętnastego września. Park maszyn i start usytuowano na głównym placu w centrum miasta, dzięki czemu zawodom towarzyszyło ogromne zainteresowanie ze strony kibiców. Niestety na przejechanie odcinka o długości pięciu kilometrów od startu do pierwszego PKC zupełnie niepotrzebnie wyznaczono czas aż czterech godzin. Myślę, że można było przenieść nasz start na godzinę późniejszą, zamiast kazać nam czekać aż tak długo w pełnej gotowości.

Trasa pomimo braku gór nie była dla nas łatwa, jako że w kilku miejscach błoto – nawet mimo ofiarnej pomocy kibiców - było niemalże nie do przebycia. Ogromnym błędem organizatorów było natomiast wyznaczenie takich odcinków w lesie, gdzie quad w zasadzie nie miał żadnych szans, aby zmieścić się w wąskich przesmykach. O determinacji zawodników, którzy mimo to chcieli jechać dalej, świadczyła zdarta kora w dolnej części drzew. W ten sposób ucierpiały nasze kochane pojazdy, a szczególnie ich felgi i drążki kierownicze, dlatego prosimy organizatorów, aby następnym razem uwzględnili specyfikę quadów i poprowadzili trasę ścieżkami o minimalnej szerokości dwóch metrów lub po prostu wyznaczyli objazdy tak, abyśmy mieli możliwość objechania niebezpiecznych dla nas miejsc.
Deszcz, który namoczył glinę, był przyczyną dodatkowych kłopotów, ale tym razem więcej problemów - szczególnie na próbach zlokalizowanych na polu obok bazy i PKC-ów - mieli motocykliści.

Rajd w Ostródzie zakończył sezon 2001. Tym samym nadszedł czas na jego podsumowanie: doczekaliśmy się momentu, gdy na krajowych trasach rywalizuje z sobą przynajmniej pięciu - sześciu równorzędnych zawodników, pomiędzy którymi toczy się zaciekła walka o prymat. Każdy z nich posiada odpowiednie umiejętności oraz dobrze przygotowaną maszynę, co powoduje, że wszyscy są potencjalnymi kandydatami do zwycięstwa. Cieszy fakt, że wraz z nami w zawodach biorą udział przedstawiciele młodego pokolenia, a nawet dzieci – tu słowa uznania należą się Maksi Fordey i nie ustępującemu jej Tomkowi Kołodziejczykowi.

Czego nam jeszcze brakuje? Myślę, że paru równorzędnych zawodników startujących w klasie 4x4, bo już po rajdzie w Gogolinie kilku zdążyło się zniechęcić trudnościami tras oraz ciężkimi wypadkami sprzętu. Organizatorzy zawodów zaczynają nas w coraz większym stopniu poważać, ponieważ to nasze nietypowe pojazdy stają się magnesem przyciągającym tłumy kibiców. Z każdym rajdem zdobywamy nowe umiejętności, które procentują coraz lepszą i bardziej widowiskową jazdą szczególnie na najtrudniejszych, „mokrych” próbach, gdzie motocykliści zmuszeni są czasami walczyć o przeżycie. Nawet konfrontując ich wyniki z naszymi, okazuje się, że nie ustępujemy im wiele.

Wciąż jednak musimy się uczyć stosowania do narzuconych nam, wcale niełatwych przepisów. Zamierzamy jednak wspólnie z działaczami PZMotu opracować pewne uregulowania, które dopasują ich zasady do specyfiki naszych pojazdów. Weryfikacji potrzebuje regulamin wyznaczania tras, aby nie znajdywały się na nich przeszkody dla nas nie do pokonania, jak również dojazdówek oraz pomiaru czasu. Modyfikacjom winny ulec przepisy odnoszące się do warunków technicznych pojazdów, klas oraz zawodników. Na szczęście naszym działaniom nie można zarzucić braku koordynacji, ponieważ od tego roku opiekę nad nami sprawuje Stowarzyszenie ATV Polska reprezentujące nasze środowisko w rozmowach z PZMot.


[center][h3]KLASYFIKACJA KOŃCOWA PUCHARU PZMOT 2001[/h3][/center]

[h4]KLASA 2K[/h4]

1. Sebastian Inglot, Honda TRX 400 EX, Bałtyk Gdynia
2. Jacek Bujański, Bombardier DS 650, Szarak Sochaczew/WLKS Siedlce
3. Rafał Sonik, Yamaha Raptor, Smok Kraków

[h4]KLASA 4K[/h4]

1. Marek Makedoński, Polaris, AP Warszawa
2. Krzysztof Redesiuk, Polaris, WLKS Siedlce
3. Wojciech Ozga, Polaris, AP Warszawa

[h4]Speedway Quad[/h4]
Speedway Quad – żużel na czterokołowcach
Jeszcze przed rokiem żaden z posiadaczy quada nie marzył o ściganiu się na torze. W tym roku stało się to możliwe i jak to zwykle bywa, zadecydował o tym przypadek. A wszystko za sprawą Roberta Terleckiego, który wówczas zajmował się na co dzień organizacją występów sław tej miary co Rickardsson, czy Gollob, natomiast dziś każdą wolną chwilę spędza, jeżdżąc na czterokółce w lasach wokół Trójmiasta. To właśnie rok temu Robert wsiadając przypadkiem na quada, uległ zaraźliwej chorobie, której działaniu my wszyscy już wcześniej się poddaliśmy.
W rezultacie połączenia jego wcześniejszych doświadczeń żużlowych z „czterokołowym wariactwem” powstał szatański pomysł zorganizowania wyścigów quadów na torach żużlowych, do realizacji którego Robert pozyskał w dodatku nie byle jakiego sponsora. Tak powstał cykl turniejów indywidualnych o nazwie Wintherthur Cup, który został poprzedzony eliminacjami na torze w Grudziądzu.
Dzięki uczestnictwu w zawodach mieliśmy okazję poznać legendę żużla, jaką jest Per Johnsson, mistrz świata z 1992 roku, który kilka lat temu został sparaliżowany w wyniku makabrycznego wypadku, w jakim uczestniczył na jednym z meczów żużlowych w Polsce. W czerwcu Robert Terlecki zorganizował w Toruniu mecz drużynowy z udziałem sympatycznego Pera, który obecnie porusza się w specjalnie skonstruowanym bolidzie, którego wygląd trochę przypomina quada. Dzięki temu Per po latach znów mógł stanąć w jednej linii na stracie prawdziwych zawodów. Wynik meczu nie miał większego znaczenia, bo kilkaset osób przyszło na stadion głównie dla swojego bohatera sprzed lat i to jemu zgotowano owację na stojąco.

Cały cykl turniejów Winterthur Cup zakończył się w Warszawie na stadionie Gwardii, gdzie na trybunach zasiadło wielu oficjeli z marszałkiem Sejmu Markiem Borowskim na czele. Władze PZMotu reprezentował prezes Andrzej Witkowski. Turniej wywołał duże wrażenie na gościach, dzięki czemu po zakończeniu dekoracji zwycięzców Robert otrzymał zapewnienie ze strony działaczy PZMotu, że w następnym sezonie z pewnością zajmą się oni naszym nowym sportem od strony regulaminowej.


[center][h3]KLASYFIKACJA KOŃCOWA TURNIEJU WINTERTHUR CUP W SEZONIE 2001[/h3][/center]

1. Robert Terlecki
2. Grzegorz Krawczyk
3. Włodzimierz Cebo

Na zakończenie całego sezonu odbył się w Toruniu turniej klubowy, który miał dać odpowiedź, jak przygotować ligę w przyszłym sezonie. Wystartowało w nim siedem klubów, które już zadeklarowały swój udział w budowaniu nowej ligi. Są to: Włókniarz Częstochowa, LKM Rybnik, Unia Leszno, Polonia Piła, Start Gniezno, Apator Toruń i GKM Grudziądz. Najlepiej i najrówniej w całym turnieju jeździł zespół Unii Leszno w składzie Krzysztof Redesiuk, Jacek Bujański i debiutujący Bartosz Woźniak. Jacek Bujański – nasz ekspert redakcyjny – z dobrym rezultatem jeździł na całkowicie seryjnym Raptorze i już zapowiada budowę fabrycznego zespołu startującego na tym pojeździe. Tym samym chyba zdradzi swojego ukochanego Bombardiera DS 650.

[h4]Na koniec[/h4]
Mimo iż do sezonu 2002 jeszcze daleko, z myślą o nim prowadzone już są intensywne przygotowania. Musimy przebrnąć przez zapisy regulaminowe, zbudować zespoły klubowe i przygotować sprzęt do kolejnego sezonu, a już teraz zapowiada się on niesamowicie ciężko: czternaście turniejów żużlowych oraz prawdopodobnie sześć rajdów enduro - to daje już połowę weekendów całego roku. Jest jednak o co walczyć, bo sponsorzy zapowiadają wspaniałe nagrody za wyniki na koniec zmagań ligowych: zdobywcom pierwszego miejsca przypadną w udziale dwie Yamahy Banshee, za zajęcie drugiego miejsca można otrzymać trzydzieści tysięcy złotych, zaś za trzecie miejsce – dwadzieścia tysięcy złotych.
Kilku zawodników zapowiada też start w zawodach w Pont de Vaux we Francji, no ale chyba trzeba będzie przejść na zawodowstwo, aby start w tych wszystkich imprezach był możliwy.

Myślę, że sezon 2001 był bardzo udany: była prawdziwa, ostra rywalizacja w rajdach enduro, zdobyliśmy nowe doświadczenia w wyścigach na żużlu, do grona zawodników starających się regularnie brać udział w wyścigach dołączyło wielu nowych, obiecujących sportowców. Daje to nadzieję na dynamiczny rozwój naszej dyscypliny w następnych sezonach i przyciągnięcie mediów, za których sprawą łatwiej nam będzie pozyskiwać prawdziwych sponsorów. To ważne, ponieważ dopiero dzięki nim będziemy mogli liczyć na prawdziwy rozwój oraz możliwość konfrontacji z czołówką europejską.