ATV Polska
A A A

Terenowe potyczki czyli "Zimowe Krajobrazy Kielecczyzny" 2004

Arek Kwiecień "Giełda Samochodowa" 24.03.2004
Czy "topienie żelaza w lagrze", urywanie lin od "łinczów" i paradowanie w "woderach" to jedyne rozrywki off-roaderów? Bynajmniej. Właściciele ponad 50 pojazdów terenowych, którzy w ostatni weekend lutego przybyli na zlot "Zimowe Krajobrazy Kielecczyzny", w terenie szukają też innego rodzaju rozrywek.

Tak duże zainteresowanie imprezą zorganizowaną przez Klub Motorowy PTTK "Na cztery koła" świadczy nie tylko o wysokich umiejętnościach promocyjnych klubowiczów, ale pokazuje również jak bardzo miłośnicy off-roadu tęsknią już za wiosną i możliwością cotygodniowych wypadów w teren.

Zlot trwał dwa dni i rozpoczął się w podkieleckich Mąchocicach, dokąd przybyło 25 aut terenowych i prawie tyle samo quadów. Wysoka frekwencja to efekt współpracy klubu z Polskim Stowarzyszeniem Czterokołowców ATV Polska, które zadbało o rozpropagowanie imprezy w swoich kręgach. Przed wyruszeniem na trasę wszyscy zachodzili w głowę, czy pojazdy o tak zróżnicowanych możliwościach będą umiały - razem i w zgodzie - uczestniczyć w tej samej imprezie. Oprócz sportowych czterokołowców z napędem na jedną oś do wyjazdu przygotowywały się bowiem ciężkie i mocne quady użytkowe, nierzadko profesjonalnie przygotowane do walki z najtrudniejszymi przeszkodami terenowymi. Nie inaczej było na parkingu samochodowym - "plastiki" prosto z salonów błyskiem lakieru próbowały przyćmić wysłużone w terenowych potyczkach jeepy. Konkursowi przyglądał się oryginalny Hummer, najlepszy terenowiec świata...

Pierwszego dnia, w sobotę, miała miejsce główna atrakcja imprezy polegająca na pokonaniu 70-kilometrowej trasy pomiędzy Mąchocicami a Kurozwękami. Przed startem uczestników podzielono na kilkuosobowe zespoły i przedstawiono czekające zadania. Wszyscy otrzymali "strzałkowy" opis drogi, mapę z wyrysowanymi objazdami najtrudniejszych przeszkód oraz spis charakterystycznych punktów. Zadaniem zespołów było pokonanie trasy, odszukanie wyznaczonych miejsc i dokładne ich opisanie. W odróżnieniu od imprez typowo sportowych tu czas nie miał większego znaczenia - istotne było tylko dotarcie do mety przed godziną 15.30. Mimo to nikt nie zwlekał, a czas najszybszego zespołu jadącego na quadach budził szacunek - 2,47 godz. Co ciekawe wszystkie quady przybyły na metę dużo szybciej od samochodów - najszybszy team samochodowy na wykonanie zadania potrzebował prawie czterech godzin, czyli o blisko godzinę dłużej od najwolniejszego zespołu czterokołowców. Nie wszystkim autom udało się również dotrzeć do linii mety. Nissan Patrol wpadł do rowu, a w Jeepie Cherokee pękła półoś i konieczna była pomoc lawety.

Drugi dzień zlotu stał pod znakiem górskiej turystyki. Auta wyruszyły na trasę widokową poprowadzoną przez Pasmo Masłowskie Gór Świętokrzyskich i okolice zalewu w Cedzynie. W tym samym czasie quady hasały na czteroipółkilometrowej pętli, na której pokonywały m.in. brody na rzece Lubrzanka i zdobywały szczyt góry Radostowa. Po południu ich miejsce zajęło pięć samochodów, których załogi dopominały się przeżyć ekstremalnych. Reszta uczestników wyruszyła zaś na przejazd po Górach Świętokrzyskich.

Mimo dużej popularności off-roadu w Polsce w kalendarzu imprez przygotowanym dla posiadaczy pojazdów terenowych, niewiele można znaleźć propozycji wspólnych wypadów na łono natury, których podstawowym celem byłaby turystyka i rekreacja. Tę sytuację próbują zmienić członkowie kieleckiego PTTK.
[h4]Lubię się szwendać...[/h4]
Rozmowa ze Zbigniewem Ciemińskim, kapitanem zwycięskiej drużyny
- Jest Pan powszechnie znany jako wielki zwolennik imprez turystycznych i rekreacyjnych...
- Takie imprezy bardzo mi się podobają. Na quadzie lubię się szwendać, a nie ścigać. To właśnie spokojna i uważna jazda przyniosła zwycięstwo grupie, którą dowodziłem na zlocie. Przytoczę przykład. Jednym z zadań, jakie mieliśmy wykonać, było określenie koloru dachu pewnej chaty za lasem. Nam nie sprawiło ono żadnego problemu, natomiast ci, którzy się spieszyli, chaty tej nawet nie spostrzegli...
- Podobno wiózł Pan z sobą sekretną broń...
- We wszystkich imprezach startuję w parze z żoną, która jedzie ze mną na quadzie - mój czterokołowiec został specjalnie przystosowany do transportu dwóch osób. To pozwala nam podzielić się obowiązkami: ja kieruję, a żona dyktuje mi trasę i wypatruje punktów kontrolnych.

[h4]Na cztery koła[/h4]
Działalność Kieleckiego Klubu Motorowego PTTK "Na cztery koła" koncentruje się na organizowaniu turystycznych i rekreacyjnych imprez w terenie. Ich ulubionym terenem są Góry Świętokrzyskie, ale obozy i wyprawy organizowali też w Bieszczadach i Beskidzie Niskim. Planują też wyjazdy nad Bajkał i w Sajany.
Kontakt z klubem:
e-mail: [mail=supir@home.pl]supir@home.pl[/mail],
tel. 603 074 507.
Więcej informacji i relacje z dotychczasowych imprez na stronie:
www.offroad.swietokrzyski.pl.