ATV Polska
A A A

The Greate Escape Rally - relacja!

cashandcash 16.04.2009
Jeszcze nigdy off road nie był tak związany z historią, a historia tak związana z off road-em...

65 lat temu w marcu 1944 roku w Żaganiu doszło do największej ucieczki z obozu jenieckiego w histrii II-giej Wojny Światowej. Tunelem wykopanym 10 metrów pod ziemią, długim na 111 metrów, na wolność wydostało się 76 jeńców. Tylko trzem z nich udało się uciec. Pozostałych 73 złapano w różnych miejscach III Rzeszy. Na osobisty rozkaz Hitlera pięćdziesięciu z nich zostało zamordowanych przez gestapo, pozostali zostali osadzeni w innych obozach jenieckich.
Właśnie dlatego został zorganizowany ten rajd aby uczcić 65-tą rocznicę i aby oddać hołd temu wydarzeniu. Rajd z okazji rocznicy Wielkiej Ucieczki został zorganizowany po raz pierwszy i każdy z jego uczestników zapisał się na stałe w jego historii, wyjątkowe było równiez to, że trasy rajdu przecinały historyczne szlaki ucieczki jeńców-bohaterów.


Już od kilku dni przed startem na ulicach Żagania co rusz przejeżdżały auta terenowe z ekipy Alberta Gryszczuka(organizatora rajdu) podnosząc ciśnienie. Pogoda także powodowała, że nie można było do końca przygotować maszyn, ani dobrać opon, wszystko na ostatni gwizdek. Pierwsi zawodnicy zaczęli pojawiać się w parku Pałacu Książęcego już w czwartek, na ulicach przez całą noc jeździli zbłąkani kierowcy poszukujący miejsc noclegowych jak i miejsca gdzie można byłoby się rozbić w parku maszyn. I tak było, aż do startu w piątek.Auta terenowe, lawety, quady, przyczepy, ciężarówki i tiry z obsługi technicznej szczelnie wypełniły cały park na podzamczu. Widać krzątających się Holendrów, Belgów jak i Niemców. Już było wiadomo, że do Żagania stawiła się ścisła czołówka Polski zarówno w klasie aut, motocykli i quadów. Od rana każdy w biegu i stresie coś poprawia, reguluje i ustawia. Sklejanie map przypomina, że już za chwilę zacznie się rywalizacja. Odprawa przed rajdem była bardzo uroczysta, jakby conajmniej przyjęto ambasadorów z innych państw. Po koncercie muzyków z filharmoni swoje przemówienia wygłosili Burmistrz miasta Żagań-Sławomir Kowal, Jurek Owsiak-honorowy patronat rajdu i Albert Gryszczuk-organizator. Dodam tylko tyle, że miejscem odprawy była przepiękna sala kryształowa obita złotym płótnem i z wielkimi kryształowymi żyrandolami.

Start rajdu nastąpił o godz. 16.30 na dziedzińcu Pałacu Książęcego, gdzie po przejechaniu dosłownie przez pałac i fosę kierowaliśmy się do PK przed poligonem. Pierwszy etap składał się z oesu dł. 27km, który to należało pokonać 3 razy, po każdej pętli 30min przerwy na serwis. Teren początku oesu bardzo ciężki. Po tygodniu ciągłych opadów piachy poligonu stały się jednym wielkim bagnem. Szukanie w miarę twardego podłoża do przejazdu powodowało lawirowanie z jednego boku na drugi szerokiej na 20 metrów czołgówki. Wybranie złej drogi powodowało zassanie przez mokre piachy w miejscach gdzie nawet wyciągarki nie było do czego zaczepić. Oes ten miał jednak kilka prostych i duktów leśnych gdzie można było lecieć na otwartej przepustnicy. Największa jednak przeszkoda jak się później okazało był ciąg bagien na długości ok 600-700 metrów. Tam rozgrywały się najcięższe walki ze sprzętem, potopione auta, motocykle i quady, kierowcy brodzący po pas w mulistym bagnie, po takiej zaprawie niektórzy już mieli dość ścigania na dziś. Przed drugim pokonywaniem pętli zapadł mrok i znów caczął padać gęsty deszcz i wszelkie trudności jakie występowały dotychczas zaatakowały nas ze zdwojoną siłą. Ostatnie załogi tego dnia kończyły zmagania po północy. Pozostało już tylko doprowadzić quady do nowości i odpoczynek.
Sobota, start o 10.00 przed nami 240km podzielonych na 5 oes-ów i ok 40km dojazdówek. Trasa pierwszego 90-cio km oes-u wiodło przez piachy poligonów, długie (nawet kilkukilometrowe) odcinki z hopkami, które powodowały miękkie ręce i wymagały stałej uwagi gdyż mały błąd bądź mocniejszy gaz i rolka pewna, bądź wjazd w las. Podczas tego oes-u jedna przeprawa przez rzeczkę i później już tylko piachy i dukty leśne gdzie należało bardzo uważnie nawigować. Dojazd do Świętoszowa gdzie była godzinna przerwa na serwis. Mój sprzęt musiał przejść ekspresową wymianę drążka, osłon spodu i naprawę kół. Kolejno wyruszamy na trzy oes-y po 30km na jednym z największych poligonów w europie, po każdym oes-ie 30 min przerwy. Jazda na tym odcinku bardzo uważna ale i bardzo szybka, błoto i maź są wszędzie, sprzęty dosłownie wyją na najwyższych obrotach a koła w ciągłym poślizgu mielą to podłoże miękkie jak masło. Umęczenie ok 18.00 zaczyna się start do ostatniego 5 oes-u, długości ok 50 km. Zapada momentalnie ciemność i ten coraz mocniejszy deszcz powoduje, że jazda w goglach jak dla mnie staje się niemożliwa. Odcinki w takich warunkach niebywale zdradliwe, niespodziewanie z pod ziemi wyrastają doły i hopki trzeba byc cały czas czujnym aby nie uszkodzić quada. Nawigowanie bartdzo utrudnione gdyż w strugach lejącego się deszczu wszystko wygląda podobnie. Wycieńczony i zmordowany docieram jako pierwszy na metę ostatniego odcinka. Ostatnie załogi dojeżdżały do mety po 3.00 w nocy.
Niedziela, dzień trzeci, rozgrywany według formuły znanej z rajdów H4X4. Do pokonania 20 okrążeń, każde długości ok 3.7 km. Trasa szybka ale miejscami bardzo niebezpiecza i wymagająca, posiadająca szereg hopek jedna za drugą, błoto, szykany i wąskie odcinki gdzie aby wyprzedzić ocieramy się o inne pojazdy. Startujemy wszystkimi pojazdami ze startu równoległego. Łącznie ponad 90 załóg (tyle ok pozostało) samochody terenowe, ciężarówki, motocykle i quady na jeden sygnał ruszają dostarczając dużą dawkę adrenaliny. Jedni powoli czekają aż się wszystko rozjedzie inni przełamują strach, ścigają sie wtedy na pograniczu ryzyka wyprzedzając pędzące z każdej strony terenówki. Trzeci dzień zdeklasował z najlepszym tego dnia czasem Wojtek Rencz, a wśród quadów niedościgniętym okazał się Erni na Can-ami Renegade X.

Podsumowywując trzeba przyznać, że rajd przez padający od tygodnia deszcz był bardzo trudny, kondycja fizyczna jak i przygotowanie pojazdu zarówno przed jak i w trakcie musiały być na najwyższym poziomie. Organizacja wyśmienita i może posłużyć jako wzór. Pierwszy raz widziałem takie zabezpieczenie rajdu, karetki, wozy sanitarne, ok 30 osób dbających o zawodników także na motorach i quadach, po prostu rewelacja. Większość zawodników zapowiedziało już swój udział w przyszłorocznej edycji rajdu i miejmy nadzieję, że zagości on w kalendarzu na stałe.


Autor: cashandcash