ATV Polska
A A A

W dolinie offroaderów - I Wielki Piknik na czterech kołach Metaltech Offroad & Salon 2004

Arek Kwiecień "Giełda Samochodowa" 21.05.2004
Co to za impreza, na której rolę bolidów wyścigowych pełnią poczciwe "maluchy", Trabanty, Syreny, Warszawy i Fiaty 125p? I do tego wspinają się po narciarskim stoku? To I Wielki Piknik na czterech kołach Metaltech Offroad & Salon 2004, a nietypowy podjazd to jedna z konkurencji, jakie rozegrano w Bytomiu, gdzie odbyła się impreza.

Premierowy piknik w offroa-dowym kalendarium, współorganizowany przez Polskie Stowarzyszenie Czterokołowców ATV Polska, odbył się w połowie kwietnia na terenie całorocznego centrum narciarskiego Dolomity Sportowa Dolina w Bytomiu - centrum górniczego Śląska. Zorganizowano tu wyścigi dla samochodów terenowych i quadów, pokazy jazdy zawodowych kierowców, wystawę najnowszych modeli terenówek oraz - wzbudzający ogromne emocje - wspomniany podjazd po stoku narciarskim samochodów stanowiących symbol myśli technicznej czasów PRL-u. Szczęśliwy zwycięzca tej konkurencji, pan Marcin Gurok startujący "maluchem" był jedną z wielu osób, które świetnie się bawiły na imprezie, przypominającej nieco najsłynniejszy europejski salon offroadowy, który organizowany jest we francuskim Val d'Isére.

[h4]Najszybszy UAZ[/h4]
Impreza rozpoczęła się od uroczystej parady samochodów terenowych i quadów ulicami miasta. Egzotyka offroadowych maszyn widać przypadła do gustu bytomianom, którzy tłumnie podziwiali pokaz, po czym wielu z nich przybyło do Sportowej Doliny, by oglądać zawody. A tu już w samo południe na starcie amatorskiego wyścigu dla kierowców aut terenowych stanęło 21 załóg. Różnorodność zgromadzonych maszyn mogła się podobać: obok nowoczesnych Grand Cherokee, japońskich Hond, Nissanów, Toyot i Suzuki do walki stanął również rosyjski UAZ i rodzimy Honker. Aby wyrównać ich szanse w wyścigu na blisko kilometrowym torze, o zwycięstwie miał decydować nie tylko czas przejazdu (á propos - najlepszy uzyskał UAZ), ale i precyzja w wykonywaniu zadań specjalnych. Zawodnicy musieli więc m.in. przewieźć swym autem nartę, przybić pieczątkę, a nawet strzelać z karabinku paintballowego do celu. Zwycięzcami tej konkurencji zostali: wśród kobiet - Katarzyna Szylwańska (Honda CR-V), zaś wśród mężczyzn - Mirosław Duer (Nissan Terrano II).
- To były moje pierwsze zawody offroadowe, w jakich kiedykolwiek brałem udział, choć autami terenowymi jeżdżę już od siedmiu lat - powiedział nam na mecie pan Mirosław. - Tak bardzo mi się to spodobało, że teraz zamierzam się wybrać - choć jeszcze w roli kibica - na gliwicki rajd MUTT. A w przyszłości może nawet sam w nim wystartuję...
Chwilę później pokazowy przejazd przez przeszkody dla zgromadzonych kibiców wykonał swym Wranglerem jeden z czołowych polskich kierowców offroadowych Adrian Kuś.

[h4]Lądowanie... w stawie[/h4]
W sobotnie popołudnie odbyła się wspomniana już konkurencja podjazdu motoryzacyjnymi zabytkami doby PRL-u, zaś niedziela należała przede wszystkim do quadów. Tego dnia odbyły się dwa wyścigi, których stawką był Puchar "Dolomity Sportowa Dolina". Pierwszy miał charakter zawodów cross-country (ze wspólnym startem) i rozegrano go na około dwukilometrowej pętli, na której kierowcy quadów rywalizowali przez 20 minut. Drugi był typową czasówką, a jego areną zmagań był terenowy tor z kilkoma przeszkodami.
W klasie quadów z napędem na jedną oś w Bytomiu doszło do ciekawego pojedynku czołowych zawodników startujących na co dzień w Pucharze PZMot w rajdach enduro. Zwyciężył piętnastoletni Tomasz Kołodziejczyk, który poradził sobie z dużo starszymi i bardziej doświadczonymi kierowcami. W klasie 4x4, w której rywalizowało aż 13 quadów, konkurentów pokonał Damian Rajczyk. Choć oba tory były odpowiednio przygotowane, nie obyło się jednak bez poważnie wyglądającego, ale na szczęście niegroźnego w skutkach zdarzenia. Jedna z uczestniczek zawodów nie opanowała swego pojazdu i wypadła z trasy wprost do... stawu, nie odnosząc jednak żadnych obrażeń. Wyciąganie quada z wody stało się ponadprogramową atrakcją imprezy.

[h4]Koty za płoty[/h4]
Ponadto w niedzielę odbyły się zawody terenowe dilerów motoryzacyjnych. Pewnie zwyciężył Jerzy Czajka kierujący Toyotą Land Cruiser, pokazując przy tym wysoki kunszt jazdy. Sporym zainteresowaniem cieszyły się także wyścigi na qua-dach, w których startowali lokalni samorządowcy oraz dziennikarze. Przez cały czas trwania imprezy każdy chętny mógł skosztować jazdy na czterokołowcu, podziwiać ekwilibrystyczne pokazy specjalne zawodników lub przejechać się w szoferce ogromnego Forda F250 obutego w big footy.
Bytomskiemu piknikowi daleko jeszcze do Salonu 4x4 w Val d'Isére, będącego mekką europejskich offroaderów (choćby ze względu na brak możliwości przejazdów testowych najnowszymi modelami aut, które były tu wystawiane), ale pierwsze kroki zostały poczynione i można mieć nadzieję, że następnych też nie zabraknie.

Dorota Lechowicz-Gustab (PSC ATV Polska), współorganizator imprezy
- Nasze stowarzyszenie nie po raz pierwszy jest współorganizatorem tego typu imprez. Wcześniej m.in. charytatywnie przygotowywaliśmy Dzień Dziecka oraz Mikołajki na quadach. Takie mityngi zawsze cieszą się ogromnym powodzeniem, gdyż stanowią doskonałą okazję do spróbowania jazdy na czterokołowcach oraz samochodami terenowymi. Największą przyjemność sprawiła nam radość najmłodszych, którzy niemal cały czas jeździli na quadach na specjalnie przygotowanym torze treningowym.