ATV Polska
A A A

W terenie im gorzej – tym lepiej! Relacja z River Ride II

Krzysztof Wronowski 2can 11.04.2006
Organizator nie żartował. Już „zajawka” brzmiało złowrogo:
„Rajd przeprawowy w bardzo wymagającym , urozmaiconym terenie. Ci co byli, określają go Croatią Trophy w pigułce. Będzie wymagał dobrego przygotowania kondycyjnego i sprzętowego.
Ogłaszamy koniec grzecznego quadowania !
- nie możemy Wam obiecać że dojedziecie do mety,
- nie możemy Wam obiecać że nic Wam się nie stanie,
- nie możemy obiecać że nie uszkodzicie sprzętu.
Możemy za to obiecać , że o tym rajdzie będziecie opowiadać wnukom przy kominku pokazując blizny!"


I stało się! Mimo tak wyraźnych ostrzeżeń, 1 kwietnia 2006 roku na start rajdu do gościnnego [b]Ośrodka Jeździeckiego Cierszewo koło Płocka[/b] stawiła się niesamowita jak na polskie warunki liczba zawodników i gości na quadach. Sklasyfikowano rekordową liczbę 59 zawodników na czterokołowcach i jednego rodzynka na motocyklu. Okazało się więc,że do rozsądku quadowców nie docierają ostrzeżenia. Każdy na własnej skórze chciał poczuć trudy najcięższej imprezy przeprawowej w Europie Wschodniej. A było co robić - trasa Odcinka Specjalnego już od kilku lat niezmiennie bawi i uczy. Można tu znaleźć każdy rodzaj terenu czyli "dla każdego coś innego". Były więc podjazdy jarami, odcinki błotne, trawersy, poniemieckie bunkry, brody przez rzeczkę, podciągi linowe, budowa przeprawy.To wszystko czekało na uczestników zmagań.
Trasa została tak opracowana, by dać maksimum satysfakcji z jazdy i minimum frustracji spowodowanej czekaniem, przepychaniem się czy kolejkami. Z tego właśnie powodu teamy puszczane były w dwóch różnych kierunkach w odstępach kilkunastominutowych. Ale nie każdemu przypadło to do gustu. Oto, co pisał po imprezie filmowiec i fotograf quadowy Grzegorz Głowienka:
[i]„Wróciliśmy z płockiej imprezy i z przykrością musimy stwierdzić, że organizator się nie spisał ?!? Zapytacie pewnie dlaczego?
• Pierwszego dnia zawodnicy startowali co 15 minut i mieli dowolność w obraniu kierunku pokonywania trasy rajdu, co spowodowało brak korków na trasie przy pieczątkach oraz rozjechanie się zawodników we wszystkich możliwych kierunkach, przez co nam, jako mediom, strasznie utrudniło to pracę :) Przez pierwsze dwie godziny kręciliśmy się w kółko po trasie, szukając quadowców... Na samym początku mieliśmy przez to bardzo smutne miny i myśleliśmy, że nici z filmu i ze zdjęć... ale jakoś się udało:)
• Organizator zdołał zachęcić zbyt dużo, bo około 60-ciu uczestników, przez co niemożliwym stało się zrobić dla wszystkich zdjęcia :)
• Organizator nie powycinał krzaków i małych gałązek, które skutecznie utrudniały pracę nam, czyli fotoreporterom, co będzie widać na niektórych zdjęciach :)
• Drugiego dnia organizator przygotował ładną, widokową oraz ciężką trasę, ale nie zamontował windy na bardzo stromym podjeździe, przez co nogi nas jeszcze do dziś bolą od ciągłego biegania w górę i w dół. Dlatego jak tak dalej pójdzie i organizatorzy będą przygotowywać widowiskowe i ciężkie trasy na imprezach przeprawowych, to my chyba przerzucimy się na fotografowanie martwej natury :)... To oczywiście był żart, gdyby jeszcze ktoś nie załapał :)”[/i]

[b]Ale na szczęście koncepcja okazała się słuszna i nikt nie stał w kolejce do pokonania próby.[/b] Dowolność wyboru trasy pozytywnie wpłynęła też na strategię. Zawodnicy musieli się sporo nagłówkować nad wyborem punktów do zdobycia i przekalkulowaniem, czy opłaca się iść na całość czyli zdobywać wszystkie możliwe punkty(a tym samym narazić się na karę za stracony czas), czy może wybrać tylko miejsca najwięcej punktowane, by zaliczyć mniejszą kary za czas, co sumując mogło okazać się kluczem do zwycięstwa.
[b]W najśmielszych oczekiwaniach organizator nie przypuszczał, że znajdzie się ktoś kto zdobędzie „złotą kartę” czyli wszystkie możliwe punkty![/b] Okazało się, że nawet ciężkie warunki powodziowe, noc i 16 godzin jazdy, są do zniesienia dla terminatorów polskiego Quadowania – [b]Jacka Bujańskiego , Pawła Ratyńskiego i Roberta Nadmorskiego.[/b]
Oto jak podsumował rajd Jacek: [i]"Zakończony właśnie rajd dokładnie odpowiadał nazwie River Ride, rzeczki wokół Płocka wypełniły wąwozy i nawet w wodery czasem dostawała się woda. Taki jest urok RR, totalne zaskoczenie, że na Mazowszu też można tak ekstremalnie jeździć quadem.
Impreza świetnie przygotowana przez pasjonatów z TeamExtreme. Nie wiem, czy dotąd byłem na tak trudnej imprezie, dobrze, że było ciepło bo 15 godzin w butach zalanych wodą to nie lada przeżycie, a ostatnie 10 km na kapciu dojazdu do bazy o 2 w nocy dało popalić." (..)
"Uparliśmy sie z Pawłem i Robertem, że zdobędziemy wszystkie punkty i udało się, ale w nocy nie było łatwo. Jakby tego było mało druga Kawasaki spadła nam do wąwozu bo sprzęgło wyciągarki puściło linę.
Ja dachowałem 3 razy i takiego wyniku w jednym dniu nie miałem nigdy."
[/i]

Całą trasę i rywalizację można było oglądać z fotela kibica nie narażając się na „przyjemności” związane z pływaniem z bobrami. Oto posłowie Zbyszka Ciemińskiego,człowieka jeżdżącego prawie na każdą wyprawę:
[i]„Impreza była quadową wolną amerykanką dla prawdziwych twardzieli, czasami dla zmylenia przeciwnika ukrywającymi się w ciałkach nadobnych panien. Jak patronująca mu rzeka rajd był nieprzewidywalny, pełen niespodzianek i zagadek. Nie była to impreza dla miłośników dyscypliny i realizowania założonych planów i strategii pod okiem sędziów na terenie wyznaczonym taśmami. Była to jedna wielka improwizacja realizowana przez uczestników, perfekcyjnie przemyślana i przygotowana przez organizatorów.
Pierwsza niespodzianką było to, że na próbach nie było kolejek, czekania i zniecierpliwienia. Tylko niedzielny przejazd odbywał się w większym gronie, gdzie uczestnicy mogli oglądać i podziwiać zmagania kolegów lepiej sie poznać i pogadać. W sobotę poszczególne teamy walczyły samodzielnie weryfikując co chwila wypracowaną wcześniej strategię jaka by ona nie była, ponieważ założenia teoretyczne zostały brutalnie zweryfikowane przez okoliczności przyrody. I tak próby za 100 pkt które miały być łatwe po podniesieniu się poziomu wody i podmyciu brzegów okazały się bardziej czaso i pracochłonne od tych za 600 pkt.
Receptą na sukces okazała się przekręcona zasada "zwycięzca bierze wszystko" na zwycięża ten który wziął wszystko, walcząc nadludzkim wysiłkiem kilkanaście godzin w mokrym ubraniu rezygnując w tym czasie z jadła, napitku i łoża. Trup w sprzęcie padał (a raczej się topił) gęsto. Kto nie był gotów na poniesienie w/w wyrzeczeń i ryzyka nie miał żadnych szans na odniesienie sukcesu, choć z drugiej strony sukcesem było przeżycie i dotarcie do bazy. Gratuluję zwycięzcom i organizatorom imprezy, podziwiam wszystkich uczestników.
Zbyszek
Ps. Na zasadzie wysyłania sygnałów do obcych cywilizacji, których być może nie ma, informuję że impreza była atrakcyjna także ze względów turystycznych. Przejazd trasy wzdłuż Parowy umożliwiał podziwianie krajobrazów industrialnych a przejazd brzegiem Wisły poniżej skarpy płockiej pozwalał podziwiać starówkę i katedrę z poziomu rzeki. Trasa do Sikorza brzegiem Skrwy którą zrobiliśmy nadprogramowo także bardzo malownicza i urokliwa. Rajd odbywał się w prima aprilis i wjeżdżając kilka razy do zatok Wisły bardzo się denerwowałem ze ktoś zrobi taki żart, że zrobił tylko ślady z dwóch stron zatoki która ze względu na głębokość jest nie przejezdna ale szczęśliwie nikt nie wpadł na ten pomysł i za każdym razem udało mi się wyjechać.”[/i]

[b]Na trasie nie zabrakło również kibiców. [/b]Oni nie musieli walczyć o punkty, nie musieli się spieszyć więc dla nich ten rajd mógł być … prawdziwą przyjemnością. Na trasę RR II można było pojechać nawet KFX V-Force ... prosto ze sklepu. Udowodniła to jedna z osób goszczących na rajdzie. Oczywiście przejazd dojazdówkami dla VIPów był extremalnym przeżyciem, ale trasa była tak skonstruowana, że wystarczyła dobra nawigacja aby nie trzeba było zamoczyć nawet palca w zimnej wodzie.

Pierwszy dzień rajdu szybko mijał, a wraz z zapadającym zmrokiem wzrastała trudność zdobywania punktów. Część zawodników rozpoczęła powrót do bazy a część walczyła dalej, brnąc przez zalane wezbraną rzeką podmokłe tereny poprzecinane rowami. Jacek Bujański opowiadał później, jak Paweł szedł przypiąć linę wyciągarki do drzewa. Wyglądało na to, że jest tak głęboko, że woda sięga do pasa. Dopiero po chwili spostrzegł, że ze zmęczenia… Paweł szedł na kolanach…

[b]System punktacji tej imprezy był bardzo nowatorski. Zyskał jednak uznanie zawodników ze względu na przejrzystość i rzetelność w ocenie zdobytych punktów.[/b] Widać z tego, że nie należy bać się zmian lecz trzeba ewoluować aby wypracować w końcu naprawdę dobry i skuteczny regulamin Przeprawowego Pucharu Polski. Pomysł na wprowadzenie nowego sytemu punktacji wziął się stąd, że długo zastanawiałem się, co zrobić by uniknąć niemiłych sytuacji z poprzednich rajdów, gdzie do pieczątki zjeżdżała się grupa kilku quadów. To powodowało korki i wzbudzało frustrację. Metodą okazało się „więcej swobody” dla uczestników. Mimo moich wątpliwości zdało to egzamin!

[i]"Przyjechałem do Płocka po raz pierwszy i na pewno nie ostatni!
Dla mnie super zaskoczeniem było urozmaicenie terenu i skala trudności wytyczonej trasy. Wielkie Gratulacje dla wszystkich za zorganizowanie takiej profesjonalnej Imprezy przeprawowej, oraz Gratulacje dla wszystkich, którzy pokonali tą trasę.
Fajnie, że rodzina quadów 4x4 tak się powiększa z zawodów na zawody.
Przy tej ilości uczestników nikt nie może narzekać na słabą konkurencję, co ciekawe organizatorzy sprytnie rozplanowali trasę i nie tworzyły się korki. Myślę, że spodobała się również ta formuła gdzie ilość i lokalizacja punktów jest znana, Tylko możliwość i czas ich zdobycia jest bardzo różny. River, Ride stawia bardzo wysoko poprzeczkę dla innych organizatorów.
Dobrze, że taka „duża część Zarządu ATV” jak ja mogła również uczestniczyć RR. Pozdrowienia dla zwycięskiej ekipy! Artur Cecot zwany również Sisotem"[/i]

[b]Nagrodą za sobotnie cierpienia na trasie była wspaniała kolacja w postaci pieczonego prosiaka z dodatkami. Myślę że w dużej mierze dzięki temu nie oberwaliśmy od uczestników:-)[/b]

[b]Niedziela powitała nas pięknym słonkiem[/b], które radośnie oświetlało okoliczne łąki i lasy, dając fotoreporterom okazję do wykonania pięknych zdjęć. Drugi etap rajdu był rozładowaniem napięcia, i po trudach sobotniego etapu, był raczej miłą przejażdżką niż walką, choć dramatycznych sytuacji nie zabrakło. Na stromym kilkudziesięciometrowym podjeździe z przepinaniem pękła lina i quad Roberta zsunął się ze skarpy. Na szczęście nic nikomu się nie stało, skończyło się na strachu.

Podsumowaniu i rozdaniu nagród towarzyszyła piękna pogoda. Mimo złych prognoz słonko postanowiło nagrodzić uczestników zmagań i świeciło całą parą.
Dzięki życzliwym sponsorom firmom MSG, Siemens, ATV Polska, SSQuad.pl, Quady Śrem, Yamaha, Moli.pl, Wurth i Bel-Ray pula nagród przekroczyła 10 tysięcy zł! . Było to kolejne miłe zaskoczenie dla uczestników. Dziewięciu na dziesięciu potencjalnych sponsorów wywiązało się z obietnic i przekazało nagrody. A te były wspaniałe i swoją wartością rekompensowały trudy zmagań na trasie. Każdy uczestnik dostał upominek od Siemensa w postaci offroadowego pokrowca na telefon, a triumfatorzy otrzymali wyciągarkę WARN, pług do quada, oraz telefony Siemensa z najwyższej półki, komplet gadżetów w plecakach, wspaniałe polary, oleje i zestawy kosmetyków. Pechowiec, któremu urwała się lina, dostał kevlarową syntetyczną linę do wyciągarki.

[i]„Rive Ride ma być z założenia najtrudniejszą imprezą przeprawową w Europie i nie macie co liczyć, że będzie łatwiej w przyszłości, może być tylko trudniej !”[/i] Tymi słowami żegnałem uczestników, którzy wcale się tym nie zmartwili. Wręcz przeciwnie, na ich twarzach, pomimo zmęczenia, widać było satysfakcję z tego, że udało się przejechać trasę, zdobyć punkty i dobrze się bawić. Bo to jest najważniejsze. Ale dopóki są tacy, którzy zdobywają komplet punktów (według mnie nie do zdobycia !), dopóty oznacza to, że trasa i tak była zbyt łatwa.
Na imprezach o charakterze przeprawowym ilość zawodników szczęśliwie powiększa się z edycji na edycję (RR pierwsza impreza -10 maszyn , druga- 40 , trzecia łącznie koło 70).

Na forum ATV Polska padają pytania, gdzie mają się nauczyć jeździć ci, którzy dopiero kupili lub planują kupić quada. Otóż TeamExtreme, w oparciu o trasę RR organizuje PROFESJONALNĄ szkołę jazdy przeprawowej. Będzie program szkolenia a zajęcia prowadzone będą w małych grupach lub indywidualnie. Od najprostszych przeszkód typu przejazd przez rów do przepraw bagiennych i podciągów na stromych zboczach , budowy mostów itp... Każdy , kto zechce się nauczyć jeździć extremalnie będzie miał do tego otwartą drogę, efekty będzie mógł obserwować na rajdach.
Pamiętajcie: W terenie im gorzej – tym lepiej
Dr Błoto Krzysztof Wronowski 2can



Relacja uczestników RR II na [l=http://www.atvpolska.pl/forum/viewtopic.php?t=2648]forum ATV Polska ( na żywo!)[/l]

Zdjęcia River Ride II :
[l=http://www.atvpolska.pl/index.php?s=galeria&album=150]Galeria Galileusza - ATV Polska [/l] oraz [l=ftp://quad:quad@83.17.196.30/RRII/]Galeria 2cana [/l]