ATV Polska
A A A

Wysoka poprzeczka - XII rajd Berlin-Wrocław 2006

Arek Kwiecień 14.07.2006
Nie udało się Polakom powtórzyć sukcesu z ubiegłego roku i ponownie wygrać rajdu Berlin-Wrocław. Piąte miejsce najlepszej z polskich załóg, Piotra Kowala i Andrzeja Derengowskiego (Tomcat), wywalczone na tegorocznej edycji rajdu stanowi jednak również duży powód do radości. W klasie quadów nasz jedyny zawodnik, Jacek Bujański (Kawasaki BruteForce 750), zajął również piątą lokatę.

W ostatnim czasie nasi off-roaderzy rozpieszczają nas bardzo, wygrywając a to Puchar Europy 4x4, a to Berlin-Wrocław 2005, Croatię Trophy 2006 czy kolejne edycje słynnego rajdu KCS. Podobnie sytuacja wygląda w rajdach przeprawowych quadów, czego namacalnym dowodem są choćby dwa triumfy odniesione z rzędu przez Jacka Bujańskiego na Croatii Trophy (w roku 2005 w parze z Pawłem Ratyńskim, a w roku 2006 - z Krzysztofem Wronowskim). W efekcie poprzeczka powędrowała wysoko i dla niektórych zaczęły się liczyć już tylko zwycięstwa. Piąte miejsce, które w rajdzie Berlin-Wrocław 2006 wywalczyli w klasie samochodów Kowal i Derengowski, to jednak również ogromny sukces. Tym bardziej że Polacy bili się o „pudło” i jedynie pechowe ominięcie Punktu Kontroli Przejazdu nie pozwoliło im cieszyć się z miejsca w pierwszej „trójce”.
Dobre wyniki na poszczególnych etapach odnotowywał też Jacek Bujański, startujący Kawasaki BruteForce 750. Niestety naszemu zawodnikowi nie sprzyjało szczęście. Już na pierwszym etapie Jacek uderzył kołem swojej „Kawy” w przeszkodę, uszkadzając felgę. Quad przestał w pełni słuchać kierowcy, a jedno z hamowań zakończył „stójką” na przednim bagażniku. Również na drugim etapie pech nie ominął Jacka - przeprawa przez błoto trwała o wiele więcej niż powinna z powodu pęknięcia liny w wyciągarce. Najmniej szczęśliwy dla „Mr. Quada” był jednak etap piąty - w „Kawie” urwało się koło, a czasochłonna naprawa zaowocowała stratą nie do odrobienia. Jacek musiał się ostatecznie zadowolić miejscem 5. wśród quadów.
Na 11. pozycji w klasyfikacji samochodów uplasowała się rodzinna załoga Roberta i Ernesta Góreckich, którzy szansę na wyższą lokatę stracili w wyniku awarii pompy paliwowej. Do udanych rajdu nie zaliczy na pewno ubiegłoroczny triumfator „Berlin-Wrocław”, Albert Gryszczuk, startujący ze swym rezerwowym pilotem Markiem Mazurem (Michał Krawczyk leczy poważną kontuzję ręki). Jeszcze na początku rajdu Gryszczuk plasował się w ścisłej czołówce, ale na trzecim etapie uderzył w drzewo, urywając tylny most wraz z kołami, co zepchnęło go na sam dół klasyfikacji. Ostatecznie kierowca Tomcata zajął 25. miejsce. Dwa oczka wyżej uplasowała się załoga Piotr Beaupre i Jacek Lisicki (Range Rover); miejsce 38. zajęli Mirosław Kozioł i Michał Sitko (UAZ), a 43. - Wojciech Tolak i Maciej Szurkowski (Mercedes G).
Rywalizacja w klasie ciężarówek w czasie tegorocznego rajdu przebiegała pod dyktando doskonale jadącej załogi Krzysztof Ostaszewski - Wojciech Taras (Ural). Polacy demolowali rywali, wygrywając aż 3 etapy. Niestety w wyniku awarii skrzyni rozdzielczej zajęli dopiero 15. pozycję. Pozostałych dwóch polskich ciężarówek również nie ominęły awarie i dlatego MAN załogi Sebastian Hornik - Krzysztof Mielczarek - Mariusz Marzęcki oraz „dakarowy” Unimog pary Grzegorz Baran i Rafał Marton zajęły dalsze miejsca (odpowiednio: 18. i 29.).
W klasyfikacji samochodowej rajdu triumfowali ostatecznie Henrik Straßer i Michael Kürbs, w klasie ciężarówek Udo Heidenreich i Andrzej Schmitz, wśród motocyklistów Christian Wölfl, a najlepszym kierowcą quada, Yamahy Grizzly, okazał się Emeric Labat.
Arek Kwiecień
Fot. Arek Kwiecień / Sigma Pro